No to, piszemy kolejny rozdział!
Jadalnia, o ile można tak nazwać to pomieszczenie, była
strasznie zatłoczona. Pod ścianami stali marni powierzchniowcy, bez mocy, ani
talentów, którzy za wierną służbę liczyli na względy Cesarza. Byli traktowani
jak niewolnicy, prywatne własności, z którymi można zrobić wszystko, ale on się
tym nie przejmował. Nazywał ich, tak jak reszta dworu nadie, co znaczyło po
hiszpańsku nikt. Po środku stał ogromny stół, nakryty czarnym obrusem, na
którym lśniła srebrna zabytkowa zastawa zrabowana z powierzchniowych muzeów.
Usiadł na misternie rzeźbionym krześle prawie u szczytu
stołu. Cesarz nie przyszedł dzisiaj zjeść publicznie posiłku, jednak swoje
miejsca zajęli już jego bracia i siostry, a u szczytu obok pustego stołu
siedziała Cesarzowa Konstancja czesząc swoje purpurowe, długie włosy, a pięć
młodych nadie uwijało się gorączkowo w okól niej, wypełniając jej wszystkie
zachcianki.
- Dobrze, że już jesteś. - powiedziała pozornie uprzejmym
tonem. - Trochę kazałeś na siebie czekać.
- Proszę o wybaczenie, pani. - chłopak zgiął się w
głębokim ukłonie. - Ale jak wiesz zostałem ranny i spędziłem trochę czasu w
skrzydle szpitalnym. - usiadł na krześle obok Akiego. - Odpowiedziałem na twoje
zawołanie jak tylko mogłem najszybciej.
- Nie wątpię. Jednak nadal nic nie wiemy o twoim wypadku.
Chłopak zachował zimną obojętność. Skinął ręką i
natychmiast podbiegła do niego nadie. Z jej oczu wyczytał nie mały strach. Jako
wampir nie odstawił zwykłego jedzenia, spożywane go dawało mu przyjemność oraz
nawet dostarczało energii, ale krew nadal była jak nektar. Może na deser
rozkaże przyjść tej dziewczynie do jego apartamentów. Teraz jednak zamówił
tylko farfalle ze szparagami oraz wędzonym łososiem. Nadie szybko odbiegła by
spełnić jego życzenie, a on znowu się odezwał.
- To nic
poważnego, zapewniam cię pani. Zatruta krew, mało strawna powiedziałbym raczej.
- To bobrze. - odparła z fałszywym błyskiem w oku. - Nie
chcielibyśmy ciebie stracić, prawda? - do reszty gości.
- Tak, mały braciszku. Szkoda byłoby. - odparła
entuzjastycznie Muriel, ale widać było, że w cale tak nie myśli.
- Nie nazywaj mnie swoim bratem. - wysyczał przez
zaciśnięte zęby.
Co prawda, byli rodzeństwem, ale tylko przyrodnim. Ich
ojciec wiele podróżował, a w ciągu tych wędrówek miał wiele romansów. W czasie
wizyty u rumuńskiego hrabi, który był swoją drogą jednym z jego najcenniejszych
informatorów w szeregach wroga, spotkał jego matkę, która stała się jego
kolejną kochanką. Kiedy okazało się, że jest w ciąży, zabrał ją tu, aby
zamieszkała tu do czasu porodu. Niestety, albo może stety, zmarła wydając na
świat chłopczyka. Tak więc był jeszcze jednym dzieckiem swojego ojca, pierwszym
jakie miał z nie swoją żoną. Cesarzowa rok wcześniej powiła dwójkę bliźniąt:
Akiego i Muriel. Reszta jego rodzeństwa była taka sama jak on. Jednak chłopak
miał ten problem, że był z nich wszystkich starszy i to na jego barki zrzucano
całą czarną robotę. Cesarskie dzieci były zbyt cenne by brudzić sobie rączki.
Jak przewidywał ojciec znowu zlecił mu jakieś zadanie, ale nie chce mu się o
nim powiedzieć osobiście. Woła go tylko do siebie gdy już jest niezbędnie
potrzebny.
Aki prychnął i podał mu papier, chłopak przeczytał
wiadomość nabazgroloną na papierze przez jednej z bardziej wykształconych
nadie, które służyły u jego ojca jako osobiste sekretarki.
- Czyli sabotujemy Hiszpanię? - spytał po lekturze.
- Dokładnie, mały. - Muriel przeciągnęła się leniwie. - A
potem atakujemy przeszłość.
- Dlaczego ty tym się nie zajmiesz, co?
Zatrzepotała rzęsami, uśmiechając się sodko.
- No wiesz, ja jestem córeczką naszego kochanego tatusia.
Mierzył ją przez chwilę groźnie wzrokiem, gdy odezwała
się nagle Cesarzowa.
- Liczymy na ciebie. Nie zawiedź nas tym razem... -
mruknęła. - Dymitrze.
Nadie przyniosła zamówiony przez niego posiłek, ale
chłopak właśnie stracił cały apetyt na jedzenie.
Przepraszam, że taki krotki, ale jadę do mojej kuzynki na osiemnastkę i nie mam wiele czasu. Jutro będę odsypiać więc pewnie też nic nie wstawię, a w poniedziałek wracam do szkoły i niestety będę miała mniej czasu na pisanie, ale postaram się wstawić chociaż jedną część na cztery - pięć dni. :)
Spokojnie. Nikomu (no dobra. Nie wiem czy nikomu, ale mi na pewno nie) ktutkie części nie przeszkadzają :)
OdpowiedzUsuńCzęść jest świetna. O własnie. Przyzwyczaj się, że wszystke moje komentarze będą brzmiały podobnie.
Jestem bardoz ciekawa o co chodzi z tym sabotarzem Hiszpanii.
Wybacz za moje błendy itd. ,ae nie mam czasu ich opoprawiać, a niestety jeztem dystlekykiem
Nie ma sprawy, a co z Hiszpanią to się niedługo dowiesz. :P
UsuńNie wiem o co chodzi, ale pewnie niedługo to wyjaśnisz :D
OdpowiedzUsuńWyjaśnie, ale dopiero za jakíś czas. ;P
UsuńRozdział bardzo ciekawy. Podoba mi się pomysł, że w tym rozdziale akurat napisałaś, co dzieje się u... Innych osób niż naszych bohaterów? Ciekawa jestem, o co chodzi z tym sabotażem :D
OdpowiedzUsuńmadziula0909
Rozdział bardzo krótki, ale przez to ma sie odczucie, że bardzo dbasz o czytelnika wstawiając chociaż jego część :)
OdpowiedzUsuń