Zadzwonił budzik w różowe świnki.
- Wrrrrrrr... - warknęła Karina, bo brzęczenie raniło jej
delikatne uszy. Natomiast Angela nakryła głowę czarną poduszką, zatykając sobie
w ten sposób uszy.
- Sawa! Wyłącz to wreszcie! - wykrzyknęła.
- Czemu? Ty masz bliżej.
- To jest twój budzik!
- Wiem, ale...
Nie zdążyła dokończyć, bo jej kochany budzik w różowe
świnki przeleciał jej przed twarzą, uderzając z hukiem w ścianę. Dziewczyny
obróciły się w stronę z której nadleciał, w samą porę by zobaczyć Cornelię
kładącą się z powrotem do łózka i przewracającą się na drugi bok.
- Mój kochany budziczek. - lamentowała Sawa zbierając
kółka i zębatki z podłogi.
- Nie lamentuj. - powiedziała Karina. - Jak poprosisz
Fausta to ci go naprawi.
- No, pewnie tak. Będę musiała poprosić go znowu... To
już trzeci raz w tym miesiącu. Jak tak dalej pójdzie to pomyśli, że jestem psychiczna,
bo rzucam budzikami...
Karina tylko pokręciła głową i powlokła się do łazienki.
Kiedy ona zamykała drzwi Angela podeszła do łóżka Cornelii z zamiarem
nakłonienia jej do ponownego wstania. Jednak w ogóle nie udawało jej się to.
Potrząsała przyjaciółką, ale osiągnęła tylko efekt jakiś niewyraźnych pomruków
przez sen. Westchnęła i zrobiła to co jej najlepiej wychodziło:
- KORAL!!! - wrzasnęła na cały domek, tak, że Sawa aż
podskoczyła wypuszczając z rąk szczątki swojego budzika, który po raz kolejny
dziś wylądował na podłodze, a Karina wychyliła głowę z za drzwi łazienki by
upewnić się, iż wszystko jest na pewno w porządku.
- Przecież nie śpię. - rozległo się z pod kołdry.
- Nie, w ogóle. - odpowiedziała sarkastycznie. - Po co ty
wczoraj oglądałaś ten program w telewizji?
- Bo uważam, że znajomość anatomii kotów bardzo mi się
przyda. Po drugie było to bardzo interesujące. - uśmiechnęła się Cornelia.
- Ale o trzeciej w nocy? Nie lepiej byłoby się dzisiaj
wyspać?
- Nie. Za nic bym tego nie przegapiła! Nie moja wina, że
to leciało o tej godzinie. - powiedziała przeciągając się leniwie.
Trzydzieści minut później.
- Karna! Wyłaź stamtąd! - Angela waliła pięściami w drzwi
łazienki. - Siedzisz tam już czterdzieści pięć minut! Ja muszę włosy umyć!
- Nie denerwuj się. - powiedziała przechodząca obok Sawa.
- Pomogę Ci.
Przyłożyła dłoń do drzwi i zaczęła kreślić powolne kręgi
na drewnie. Po chwili dobiegł ich wysoki pisk zza drzwi.
- Aaa! Lodowata! Zimna! Wiem, ze to twoja sprawka, Sawa!
Przestań się bawić temperaturą wody! Ja tu biorę prysznic!
Syrena miała lekko wredny uśmieszek na twarzy. Złączyła
palec wskazujący ze środkowym, a następnie przyłożyła je do wnętrza dłoni i
wyprostowała gwałtownym ruchem rękę. Z łazienki dobiegł kolejny pisk, tym razem
przerażenia, a po chwili drzwi otworzyły się gwałtownie, uderzając wciąż
zaspaną Cornelię w nos, bo akurat wychodziła z toalety, która była tuż przy
łazience. W drzwiach stanęła zdenerwowana Karina, owinięta brązowym ręcznikiem.
- Bardzo śmieszne. - burknęła i ruszyła się ubrać w
jakieś inne ustronne miejsce.
Angela niepewnie
weszła do łazienki. Zerknęła w stronę wanny i cała ochota na mycie włosów jej
przeszła. Zerknęła za siebie, ale Sawa już gdzieś zniknęła. W wannie siedział
dwu metrowy wodny niedźwiedź. Dziewczyna próbowała zmusić wodę do przyjęcia
normalnej płynnej postaci, ale czar syreny był za silny dla kogoś kto przed
tygodniem dowiedział się, że ma dar komunikacji z wodą.
Na razie nie umiała jeszcze podnieść nawet dwóch litrów
płynu, a co dopiero poskromić wielkiego wodnego awatara. Poszła szukać Sary by
przypomnieć jej o niedźwiedziu ze świadomością, że nie zdąży się umyć przed
zajęciami.
Wchodząc do stołówki natychmiast skierowały się do
stolika przy którym siedział Adam. Ich informatyk, a zarówno brat Sawy, był
bardzo lubiany, jednak nikt nie miał odwagi siadać przy tak ważnym pracowniku
Instituto. Co innego Sawa i jej paczka - dziewczyny bez skrępowania zajęły
miejsce na przeciwko i po obu stronach chłopaka. Wymienili krótkie przywitanie
i zaczęli jeść. Sawa natychmiast się skrzywiła.
- Co jest, siorka? - spytał beztrosko Adam, nie
wyciągając łyżeczki z buzi.
Sawa wskazała na szynkę.
- To jest zrobione ze świnek. - poskarżyła się. - Nie
mieli kurczaka?
Wszyscy zaczęli się śmiać, oprócz Angeli. ta zabrała
szynkę Sawie i włożyła ją sobie na chceb, stwierdziwszy, że nie może się
zmarnować. Natomiast brat syreny pomachał sobie przed nosem łyżeczką i
oświadczył:
- Pewnie mieli... ale hodowanie ogromnej ilości drobiu
zamiast trzody chlewnej jest wysoce nie ekonomiczne. Biorąc pod uwagę ilu ludzi
znajdujących się w tym pomieszczaniu nie ma ochoty z rana na udko od kurczaka
to 45 procent mięsa zostałoby zmarnowane. Ludzie wolą jeść na pierwsze
śniadanie wyroby wędliniarskie, a wtedy... Aua!
Karina kopnęła go pod stołem by przestał paplać. Chłopak
już otwierał buzię by dać jakiś cie ty komentarz, ale nie zdążył bo przy stole
usiadł Faust z wielkim rozmachem, wylewając herbatę i kakao z kubków.
- Siema, stary! Cześć, dziewczyny! I jak tam? Gotowe na
pierwszy wycisk? - zagadnął, zarzucając czerwona czupryną.
Nie były gotowe. Minął miesiąc od ich przyjęcia do
Instituto. Przez ten czas miały normalne lekcje, pod okiem uważnie
obserwujących nauczycieli. Od dzisiaj będzie inaczej. Wszyscy mieszkańcy
Partii, nawet ludzie, mieli fotogeniczną pamięć (to wcale nie jest przesada).
Żeby zrealizować materiał wystarczyła im jedna godzina przedmiotu w tygodniu.
Zwykłe lekcje od teraz miały być tylko w środę. Poza tym w tygodniu miały być
dwa dni lekcji fechtunku i dwa na ćwiczenie umiejętności. Dzisiaj był akurat
fechtunek, a żadna z dziewczyn nie wiedziała nawet jak się trzyma miecz.
- Faust, mam do ciebie prośbę. - odezwała się Sawa, kładąc
na stole małe zawiniątko.
Chłopak odwinął papier i westchnął, gdy zobaczył co jest
w środku.
- Znowu rzucałyście tym nieszczęsnym budzikiem?
Ta da! Jest pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się podoba.
W następnym rozdziale:
Czas na pierwszą lekcję fechtunku... Niektórzy odkryją, że są do tego stworzeni, a inni nie... O czym, a raczej o kim Faust nie powiedział dziewczynom? Dlaczego Angela poczuje się źle? A wreszcie kogo poprosi Cornelia o prywatne lekcje?
Ciekawi? Przeczytajcie kolejny rozdział.
Życzę weny ;)
OdpowiedzUsuńBiedny budzik;p Weny!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńGracias amigos.
OdpowiedzUsuńŁał. Super opowiadanie, z pewnością będę czytac!
OdpowiedzUsuńDzięki. XD
UsuńRozdział bardzo mi się podobał. Był taki zabawny. Rozśmieszyła mnie akcja z budzikiem. Biedna świnka xD Lecę czytać dalej!
UsuńPS. Jak narobię zaległości, to komentarze będą dłuższe ^.^
madziula0909
Cieszę się, że przypadło Ci do Gustu. :D
UsuńHej! Zostawiłaś mi w spamie informację więc wpadłam. Akurat znalazłam odrobinę wolnego czasu. Opowiadanie o istotach nadprzyrodzonych, tematyka którą lubię. No i nie żaden fan fik, których nienawidzę.
OdpowiedzUsuńTrochę nie mogłam się połapać z dziewczynami. Dużo ich na raz. Ale myślę, że sobie poradzę. Jak już może wywnioskowałaś, mam zamiar zostać na dłużej. Opowiadanie zaciekawiło mnie.
Szablon bardzo elegancki, choć troszkę do tego głównego zdjęcia miałabym uwagi, ale nie są one nie wiadomo jak ważne.
Dodaje swoją osobę do obserwatorów, rozdziały zacznę nadrabiać jak tylko znajdę czas :)
Pozdrawiam gorąco i do następnego :)
Super, że Tobie się podoba. :)
UsuńDziewczyny mimo że strasznie sobie dokuczają wydają się bardzo zżyte ;) Zapowiada się ciekawa historia ;) Dodaję do obserwowanych :)
OdpowiedzUsuńhttp://magiafuego.blogspot.com/
Bardzo mi się podobało :) Jak na tą chwilę, to twoje opowiadanie przypadło mi do gustu ;D
OdpowiedzUsuńMimo wykorzystania motywu szkoły dla osób z nad przyrodzonymi mocami, który jest dość powszechny (oczywiście, absolutnie mi to nie przeszkadza, takie opowiadania są najlepsze :)), twoja historia jest bardzo oryginalna, co najbardziej lubię. Widać, że wszystko jest dobrze przemyślane i zaczęte od dobrych podstaw. Trochę mieszają mi się imiona dziewczyn, ale zawsze tak jest, z czasem wszystko ogarnę. Lecę czytać dalej. :)
OdpowiedzUsuń