wtorek, 14 stycznia 2014

Rozdział I

Hej! Większość tekstów zaczyna się od tego, że główny bohater budzi się rano z jakiegoś pięknego snu (lub koszmaru - zależy od rodzaju historii) po czym uświadamia sobie, że jest późno, a on musi iść natychmiast do szkoły. Myślę, że to dobry pomysł żebym ja tez tak zaczęła. ;)



Zadzwonił budzik w różowe świnki.
- Wrrrrrrr... - warknęła Karina, bo brzęczenie raniło jej delikatne uszy. Natomiast Angela nakryła głowę czarną poduszką, zatykając sobie w ten sposób uszy.
- Sawa! Wyłącz to wreszcie! - wykrzyknęła.
- Czemu? Ty masz bliżej.
- To jest twój budzik!
- Wiem, ale...
Nie zdążyła dokończyć, bo jej kochany budzik w różowe świnki przeleciał jej przed twarzą, uderzając z hukiem w ścianę. Dziewczyny obróciły się w stronę z której nadleciał, w samą porę by zobaczyć Cornelię kładącą się z powrotem do łózka i przewracającą się na drugi bok.
- Mój kochany budziczek. - lamentowała Sawa zbierając kółka i zębatki z podłogi.
- Nie lamentuj. - powiedziała Karina. - Jak poprosisz Fausta to ci go naprawi.
- No, pewnie tak. Będę musiała poprosić go znowu... To już trzeci raz w tym miesiącu. Jak tak dalej pójdzie to pomyśli, że jestem psychiczna, bo rzucam budzikami...
Karina tylko pokręciła głową i powlokła się do łazienki. Kiedy ona zamykała drzwi Angela podeszła do łóżka Cornelii z zamiarem nakłonienia jej do ponownego wstania. Jednak w ogóle nie udawało jej się to. Potrząsała przyjaciółką, ale osiągnęła tylko efekt jakiś niewyraźnych pomruków przez sen. Westchnęła i zrobiła to co jej najlepiej wychodziło:
- KORAL!!! - wrzasnęła na cały domek, tak, że Sawa aż podskoczyła wypuszczając z rąk szczątki swojego budzika, który po raz kolejny dziś wylądował na podłodze, a Karina wychyliła głowę z za drzwi łazienki by upewnić się, iż wszystko jest na pewno w porządku.
- Przecież nie śpię. - rozległo się z pod kołdry.
- Nie, w ogóle. - odpowiedziała sarkastycznie. - Po co ty wczoraj oglądałaś ten program w telewizji?
- Bo uważam, że znajomość anatomii kotów bardzo mi się przyda. Po drugie było to bardzo interesujące. - uśmiechnęła się Cornelia.
- Ale o trzeciej w nocy? Nie lepiej byłoby się dzisiaj wyspać?
- Nie. Za nic bym tego nie przegapiła! Nie moja wina, że to leciało o tej godzinie. - powiedziała przeciągając się leniwie.

Trzydzieści minut później.
- Karna! Wyłaź stamtąd! - Angela waliła pięściami w drzwi łazienki. - Siedzisz tam już czterdzieści pięć minut! Ja muszę włosy umyć!
- Nie denerwuj się. - powiedziała przechodząca obok Sawa. - Pomogę Ci.
Przyłożyła dłoń do drzwi i zaczęła kreślić powolne kręgi na drewnie. Po chwili dobiegł ich wysoki pisk zza drzwi.
- Aaa! Lodowata! Zimna! Wiem, ze to twoja sprawka, Sawa! Przestań się bawić temperaturą wody! Ja tu biorę prysznic!
Syrena miała lekko wredny uśmieszek na twarzy. Złączyła palec wskazujący ze środkowym, a następnie przyłożyła je do wnętrza dłoni i wyprostowała gwałtownym ruchem rękę. Z łazienki dobiegł kolejny pisk, tym razem przerażenia, a po chwili drzwi otworzyły się gwałtownie, uderzając wciąż zaspaną Cornelię w nos, bo akurat wychodziła z toalety, która była tuż przy łazience. W drzwiach stanęła zdenerwowana Karina, owinięta brązowym ręcznikiem.
- Bardzo śmieszne. - burknęła i ruszyła się ubrać w jakieś inne ustronne miejsce.
Angela  niepewnie weszła do łazienki. Zerknęła w stronę wanny i cała ochota na mycie włosów jej przeszła. Zerknęła za siebie, ale Sawa już gdzieś zniknęła. W wannie siedział dwu metrowy wodny niedźwiedź. Dziewczyna próbowała zmusić wodę do przyjęcia normalnej płynnej postaci, ale czar syreny był za silny dla kogoś kto przed tygodniem dowiedział się, że ma dar komunikacji z wodą.
Na razie nie umiała jeszcze podnieść nawet dwóch litrów płynu, a co dopiero poskromić wielkiego wodnego awatara. Poszła szukać Sary by przypomnieć jej o niedźwiedziu ze świadomością, że nie zdąży się umyć przed zajęciami.

Wchodząc do stołówki natychmiast skierowały się do stolika przy którym siedział Adam. Ich informatyk, a zarówno brat Sawy, był bardzo lubiany, jednak nikt nie miał odwagi siadać przy tak ważnym pracowniku Instituto. Co innego Sawa i jej paczka - dziewczyny bez skrępowania zajęły miejsce na przeciwko i po obu stronach chłopaka. Wymienili krótkie przywitanie i zaczęli jeść. Sawa natychmiast się skrzywiła.
- Co jest, siorka? - spytał beztrosko Adam, nie wyciągając łyżeczki z buzi.
Sawa wskazała na szynkę.
- To jest zrobione ze świnek. - poskarżyła się. - Nie mieli kurczaka?
Wszyscy zaczęli się śmiać, oprócz Angeli. ta zabrała szynkę Sawie i włożyła ją sobie na chceb, stwierdziwszy, że nie może się zmarnować. Natomiast brat syreny pomachał sobie przed nosem łyżeczką i oświadczył:
- Pewnie mieli... ale hodowanie ogromnej ilości drobiu zamiast trzody chlewnej jest wysoce nie ekonomiczne. Biorąc pod uwagę ilu ludzi znajdujących się w tym pomieszczaniu nie ma ochoty z rana na udko od kurczaka to 45 procent mięsa zostałoby zmarnowane. Ludzie wolą jeść na pierwsze śniadanie wyroby wędliniarskie, a wtedy... Aua!
Karina kopnęła go pod stołem by przestał paplać. Chłopak już otwierał buzię by dać jakiś cie ty komentarz, ale nie zdążył bo przy stole usiadł Faust z wielkim rozmachem, wylewając herbatę i kakao z kubków.
- Siema, stary! Cześć, dziewczyny! I jak tam? Gotowe na pierwszy wycisk? - zagadnął, zarzucając czerwona czupryną.
Nie były gotowe. Minął miesiąc od ich przyjęcia do Instituto. Przez ten czas miały normalne lekcje, pod okiem uważnie obserwujących nauczycieli. Od dzisiaj będzie inaczej. Wszyscy mieszkańcy Partii, nawet ludzie, mieli fotogeniczną pamięć (to wcale nie jest przesada). Żeby zrealizować materiał wystarczyła im jedna godzina przedmiotu w tygodniu. Zwykłe lekcje od teraz miały być tylko w środę. Poza tym w tygodniu miały być dwa dni lekcji fechtunku i dwa na ćwiczenie umiejętności. Dzisiaj był akurat fechtunek, a żadna z dziewczyn nie wiedziała nawet jak się trzyma miecz.
- Faust, mam do ciebie prośbę. - odezwała się Sawa, kładąc na stole małe zawiniątko.
Chłopak odwinął papier i westchnął, gdy zobaczył co jest w środku.
- Znowu rzucałyście tym nieszczęsnym budzikiem?


Ta da! Jest pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się podoba.

W następnym rozdziale:
Czas na pierwszą lekcję fechtunku... Niektórzy odkryją, że są do tego stworzeni, a inni nie... O czym, a raczej o kim Faust nie powiedział dziewczynom? Dlaczego Angela poczuje się źle? A wreszcie kogo poprosi Cornelia o prywatne lekcje?
Ciekawi? Przeczytajcie kolejny rozdział.
 

12 komentarzy:

  1. Łał. Super opowiadanie, z pewnością będę czytac!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział bardzo mi się podobał. Był taki zabawny. Rozśmieszyła mnie akcja z budzikiem. Biedna świnka xD Lecę czytać dalej!
      PS. Jak narobię zaległości, to komentarze będą dłuższe ^.^
      madziula0909

      Usuń
    2. Cieszę się, że przypadło Ci do Gustu. :D

      Usuń
  2. Hej! Zostawiłaś mi w spamie informację więc wpadłam. Akurat znalazłam odrobinę wolnego czasu. Opowiadanie o istotach nadprzyrodzonych, tematyka którą lubię. No i nie żaden fan fik, których nienawidzę.
    Trochę nie mogłam się połapać z dziewczynami. Dużo ich na raz. Ale myślę, że sobie poradzę. Jak już może wywnioskowałaś, mam zamiar zostać na dłużej. Opowiadanie zaciekawiło mnie.
    Szablon bardzo elegancki, choć troszkę do tego głównego zdjęcia miałabym uwagi, ale nie są one nie wiadomo jak ważne.
    Dodaje swoją osobę do obserwatorów, rozdziały zacznę nadrabiać jak tylko znajdę czas :)
    Pozdrawiam gorąco i do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny mimo że strasznie sobie dokuczają wydają się bardzo zżyte ;) Zapowiada się ciekawa historia ;) Dodaję do obserwowanych :)
    http://magiafuego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podobało :) Jak na tą chwilę, to twoje opowiadanie przypadło mi do gustu ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo wykorzystania motywu szkoły dla osób z nad przyrodzonymi mocami, który jest dość powszechny (oczywiście, absolutnie mi to nie przeszkadza, takie opowiadania są najlepsze :)), twoja historia jest bardzo oryginalna, co najbardziej lubię. Widać, że wszystko jest dobrze przemyślane i zaczęte od dobrych podstaw. Trochę mieszają mi się imiona dziewczyn, ale zawsze tak jest, z czasem wszystko ogarnę. Lecę czytać dalej. :)

    OdpowiedzUsuń

Witajcie wszyscy Kochani Nawiedzający. Miałabym małą prośbę: jeżeli czytacie, to napiszcie krótki komentarz; zostawcie mały ślad swojej bytności na moim blogu. Wszystkie komentarze dają mi ogromną motywację i zachętę do dalszego czytania. Za wszystkie także bardzo gorąco dziękuję.
Pozdrowionka
Leonessa de Argentum.