- Ten las jest ogromny. Jak my ją tu znajdziemy?
Cornelia szła z Hadenem już dobrą godzinę.
- Nie wiem. Ale na pewno nam się uda, a jak nie nam to innym bo może w ogóle nie poszła w tą stronę. - Haden rozglądał się ciągle czujnie do okola.
- Ale mi też pocieszenie! - warknęła zdenerwowana i zaczęła go przedrzeźniać: Na pewno damy radę! Przecież to tylko ożywczy spacerek przez las! Jak natkniemy się na opętanego to go zniszczę.
- Wcale tak nie twierdzę.
- Nie? Uważasz, że nie jesteś dość silny by pokonać opętanego? - zapytała przebiegle.
- Oczywiście, że jestem taki silny! - duma chłopaka przeczyła jego poprzednim słowom.
Cornelia się wkurzyła. Jak można być takim tępakiem?
- Czyli chcesz walczyć? Przelać krew?!
- To nie tak!
A jak? Powiedz mi! Chcesz walczyć?!
- Tak, ale...
- Nic prostszego. - przerwała mu.
Przyłożyła dłonie do buzi żeby było lepiej ją słychać i wrzasnęła na całe gardło:
- Hej! Komunikat do wszystkich opętanych! Szlachetny Haden Fire, pogromca trądziku, chce się z wami mierzyć bo uważa, iż was wszystkich pokona, wy nędzne śmiecie!
Haden szybko rzucił się by zatkać dziewczynie usta, ale było już za późno. Gdzieś w lesie rozległ się głośny ryk. Potwór, który go wydał zbliżał się bardzo szybko do nich, a jego kroki łamały gałęzie więc robił bardzo dużo hałasu.
- Masz to co chciałeś. - stwierdziła obojętnie Cornelia, słysząc głos bestii.
- Wiesz jaki on jest ogromny? Nie słyszysz jaki ciężar niosą jego łapy? Mam go ot tak pokonać? To jest do cholery zmiennokształtny a nie wieczny! - wybuchnął Haden. - On jest ogromnym zwierzęciem! To wszystko przez ciebie!- wycelował w dziewczynę oskarżycielsko palcem. - Po co krzyczałaś?!
- Masz to co chciałeś. - powtórzyła tylko Cornelia.
W tej chwili z za drzew po jej prawej stronie wypadł ogromny byk, który zaszarżował wprost na nich.
Faust z Angelą szli wytrwale przed siebie.
- Chyba się zgubiliśmy.- stwierdził nagle chłopak.
- Ty może tak. Ja nie. - odpowiedziała z uśmiechając się pod nosem dziewczyna. - Trafiliśmy chyba w główny ośrodek walk, wiesz?
P drodze minęli kilka ciał. Na pewno przeszła tędy straż Patrii. Opętani nie mieli z nimi szans. Była to specjalna jednostka, która strzegła spokoju miasta w takich chwilach jak ta. Nosili stroje, które nie przepuszczały żadnych z podstawowych żywiołów, czyli powietrza, ognia, wody, ziemi, elektryczności oraz od nich pochodnych. Byli praktycznie niezniszczalni, ale ich przeciwnicy za każdym razem wzrastali w siłę. Kiedyś wystarczyło jedno ich pchnięcie, żeby zabić opętanego. Dzisiaj musieli walczyć, a czasami nawet ginąć by wygrać.
Przyjaciele słyszeli odgłosy walk toczących się przed nimi. Kilka razy pokonani opętani mieli tyle siły by podnieść się i zaatakować ich, a wtedy Angela dobijała ich strzałami z łuku.
- Wiesz, że będzie nami źle, jeżeli ktoś z naszych odkryje, że tu byliśmy?
- To trzeba się postarać, żeby nikt się nie dowiedział, bo...
Zamarła. Faust chciał zapytać czemu stanęła.
- O, nie... - wyszeptał kiedy zauważył na co patrzy dziewczyna.
Przed nimi leżeli trzej strażnicy Patrii, martwi. Każdy z nich miał wyszarpnięty kawałek szyi z nadal widocznymi śladami kłów na skórze.
Angela podeszła do nich by im się przyjrzeć z trudem hamując wymioty na widok ich zmasakrowanych ciał.
- Ktokolwiek to zrobił... - odezwała się cicho, kierując swoje słowa w stronę Fausta. - ...jeszcze żyje.
Chłopak pobladł, bo przeciwni musiał być naprawdę silny.
- Błyskotliwa dedukcja, krwinko. - rozległ się cichy szept nad ich głowami.
Spojrzeli natychmiast w górę, w korony drzew i napotkali wpatrujące się w nich krwistoczerwone oczy kruczowłosego wampira.
- Kochanie, daleko jeszcze?
- Będziemy chodzić tak długo aż jej nie znajdziemy. - odparła po raz setny Sawa.
Hubert jęknął. Bolały go strasznie nogi, a jego nowa dziewczyna ciągnęła go coraz głębiej w las. Miał nadzieję, że spędzi ten dzień trochę inaczej. Najpierw pójdą do kina, potem może do jakiejś małej kawiarenki, a na koniec do jego bolsy. A tu co? Wloką się po lasie i szukają jakiejś stukniętej koleżanki, która biega po nim w trakcie ataków opętanych. Dobrze, że jeszcze nikogo nie spotkali. Hubert, aż za dobrze wiedział jakie będą dla nich konsekwencje kiedy ktoś ich tu znajdzie.
Nudziło mu się strasznie. Objął Sawę ramionami.
- Nie możemy robić czegoś innego? - szepnął całując ją namiętnie w usta.
- Możemy... - wymruczała mu w ucho. - ...ale później.
Odsunęła się od niego i ruszyła żwawym krokiem przed siebie.
- Im szybciej ją znajdziemy, tym szybciej przejdziemy do przyjemniejszych rzeczy.
Hubert nie wytrzymał.
- Po co jej szukamy?! - wybuchnął. - Przecież ona lepiej zna ten las od nas! Czy ty w ogóle wiesz dokąd idziesz?
Dziewczyna obróciła się zdziwiona.
- Nie. - stwierdziła. - Myślałam, że ty wiesz.
No to pięknie. Zgubili się.
Przepraszam, że taki krótki, ale chce Was trochę potrzymać w napięciu. Następna część już we wtorek. ;P
Proszę, komentujcie. Przepraszam za błędy.
Udało ci się to trzymanie w napięciu, nie ma co. Już nie mogę się doczekać co będzie dalej. Dzięki za taką ksywkę :)
OdpowiedzUsuńCzekam z zapartym tchem co będzie dalej z Angelą i Faustem, no i oczywiście resztą poszukiwaczy, oraz Karną!
Dziekuję i postaram się Ciebie nie zawieść. :D
UsuńJa chcę wiedzieć w co się zmieniła Karina ;)
OdpowiedzUsuńAle rozdział świetny :3
Zobaczysz w następnej części. ;D
UsuńHehe. Jak się nie pogubili, to natknęli się na jakąś bestię. Co za pech! Ale czego mogli się spodziewać? Przecież to las :D
OdpowiedzUsuńmadziula0909
Nie podobało mi się zachowanie Cornelii mimo tego że było to pewnego rodzaju odgryzienie się za zachowanie chłopaka. :)
OdpowiedzUsuńAch! Jestem z powrotem :3 Trochę po długiej przerwie ale jestem :P
OdpowiedzUsuńW każdym razie zdenerwowała mnie Cornelia. To racja, że Haden ma wysokie ego, ale przez to co zrobiła będą mieli teraz poważne problemy z tym czymś co wyskoczyło zza krzaków. Będą mieli urwanie głowy, ja jestem tego pewna.
No i jeszcze ten wampir, który skoczył na kolejną dwójkę. Coś mi się wydaje, że każda z grup poszukiwawczych będzie miała spore problemy z przeciwnikami. Jeszcze cudowna i kochana para się zagubiła... no akurat z tego to mi się śmiać chciało xD
Pozdrawiam gorąco :33 Jeszcze tu wpadnę ^^