- Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, siedem, dziewięć, dwanaście... Chyba się pomyliłam... Jeszcze raz. - Cornelia drżącymi rękami uciskała klatkę piersiową Hadena: Raz, dwa, trzy, pięć, szesnaście, siedemnaście, osiemnaście, dziewiet... Znowu źle... Raz, dwa, trzy... Chyba było już trzydzieści?
Popatrzyła niepewnie na nieprzytomnego chłopaka.
- I co teraz te wdechy mam ci zrobić?
Zatkała Hadenowi nos i przytknęła leciutko swoje wargi do jego ust, napełniając je swoim powietrzem. Powtórzyła to po raz drugi i znów wzięła się do uciskania jego klatki piersiowej. Oczywiście nie mogła skupić się na liczeniu. Wpadł jej do głowy pomysł, że Haden na pewno trzymam coś na takie wypadki, ale od razu przypomniała sobie, że po zioła trzeba wejść na strych po drabinie...
Uznała, iż zrobiła trzydzieści uciśnięć. Pochyliła się by znów zrobić mu sztuczne oddychanie, ale zatrzymała się gwałtownie kilka milimetrów od jego twarzy.
Haden miał otarte oczy.
- Bardzo cię przepraszam... - wydukał, rozciągnięty na drewnianej ławce Faust.
- Nie masz za co. - odparła Angela wachlując mu bliżej nie określonym przedmiotem twarz.
- Jak to nie mam za co? Zemdlałem na filmie, który chciałaś obejrzeć.
- Nie szkodzi. Obejrzymy go gdy wyjdzie na DVD.
Faust zrobił się jeszcze bardziej blady.
- Hmm... Bo wiesz... Nie możemy następnym razem wybrać się na jakąś komedię, romansidło - wszystko byle nie horror!
Wampirzyca się roześmiała.
- Nie lubisz widoku krwi?
- Po tym filmie doszedłem do wniosku, że za nim nie przepadam.
- No był trochę... krwisty...
- Trochę?
- Owszem. Przekonasz się jeśli zobaczysz "Ostatnią noc pod płynnym księżycem". Bohaterką jest taka ośmioletnia dziewczynka, która zostaje zabita przez swojego wuja, a potem...
- Nie! - błagał chłopak. - Może chodźmy na lody?
- Super! Dla mnie dwie gałki wiśniowych.
- Chcesz je bo są czerwone?
- Nie skąd... Może trochę... Ale co: wiśni nie mogę lubić!? - oburzyła się nagle Angela.
Możesz, możesz, tylko... a z resztą nie ważne. Jak myślisz z Hadenem wszystko w porządku?
- Martwisz się nim?
- To w końcu mój brat.
- Hmm... Powiem ci tak: Cornelia zawsze panikuje.
- Czyli nie mam się czym przejmować?
- No, tak.
Strasznie bolała go głowa. Będzie wielki siniak - stwierdził. Po co on ją łapał? Nie wiedział.
Otworzył oczy i zobaczył jej usta kilka centymetrów od swoich.
Nie zdążył wydusić słowa, bo instynkt (jaki powinien zadziałać u każdego, kiedy po ocknięciu się dzieje się co dziwnego) powiedział mu, że ma natychmiast wstać na równe nogi. Chłopak tak zrobił. Niestety podnosząc głowę, uderzył koral w czoło z taką siłą, iż odskoczyła na kilka metrów trzymając się z bólu za głowę.
- Co ty robisz, fajtłapo!? - zapytała.
- Raczej, co TY robisz!?
- A nie widać!? Ratuję cię! Trzydzieści uciśnięć klatki piersiowej, potem dwa wdechy i tak, aż nie odzyska przytomność. - wyrecytowała Koral ciągle trzymając rękę na bolącym czole.
- Uciski i sztuczne oddychanie robi się wtedy gdy nie ma pulsu...
- A niby skąd mam wiedzieć czy go masz czy nie masz!? Miałam się ciebie zapytać?
- Mogłaś sprawdzić czy mam puls!
- Nie umiem!
- To się naucz!
Haden westchnął i podszedł do dziewczyny.
- Przepraszam, nie chciałem... - zaczął.
- No mam nadzieję, że nie chciałeś! Jeszcze tego by brakowało żebyś to zrobił specjalnie!
Chłopak poprosił ją by usiadła, a on klapnął obok.
- Gdzie cię boli? - spytał.
- Tu, głąbie. - obruszyła się Cornelia, ale już z mniejszym uporem, pokazując palcem wskazującym swoje czoło, które robiło się już czerwone.
Haden przez chwilę patrzył na Koral. Zrobić to czy nie zrobić? A jeśli się na mnie obrazi? Nawrzeszczy? Ucieknie?
- Halo, tu Ziemia!? Czemu mi się tak przyglądasz. - spytała, wyrywając go z rozmyślań.
Nie odpowiedział.
Zamiast tego nachylił się w jej stronę i złożył krótki pocałunek na jej czole.
- Gdzie jeszcze cię boli? - zapytał ponownie.
Dziewczyna rozdziawiła usta ze zdziwienia, ale zaraz je zamknęła, kiedy zdała sobie sprawę, że musi wyglądać bardzo dziwnie.
- Nigdzie... - zaczęła, ale zaraz zamilkła, aby po chwili wyrzucić: Tu. - wskazała na swój prawy policzek.
Haden znowu się nachylił, zastygając chwilę z ustami tuż przy jej twarzy, a potem delikatnie musnął swoimi wargami jej policzek. Cornelię przeszedł przyjemny dreszcz.
- Gdzie jeszcze? - zapytał po raz trzeci.
Koral zastanawiała się chwilę, a potem z udawanym ociąganiem dotknęła swoich warg.
- Tu. - szepnęła.
Wpatrywał się przez chwilę w jej usta, a potem stwierdził:
- Muszą cię okropnie boleć...
- No, nawet nie wiesz jak bardzo. - podjęła temat. - Znasz lekarstwo? Jakieś ziółka może?
- Mam lepsze...
Ujął jej twarz w dłonie i przybliżył swoje usta do jej. Zatrzymał się jednak tuż przed tym jak się zetknęły, czekając aby upewnić się czy nie zaprotestuje.
Jednak Koral zamknęła oczy. Haden dłużej nie czekał. Złączył ich wargi, a ona odwzajemniła jego pocałunek zarzucając mu ręce na szyję. Chciała zapamiętać jego dotyk, zapach, a była to przepiękną woń: lawenda zmieszana z nutką mięty i cynamonu, pachniał bezpieczeństwem i pewnością.
Prawą rękę zanurzył jej we włosach, a lewą objął w pasie. Siedzieli tak przez chwile cały czas się całując, aż w końcu (jak nazwała by to nazwała Sawa) odpijawkowali się od siebie dysząc ciężko.
- Całkiem nieźle całujesz, jak na chłopca-czarownicę. - zagadnęła Cornelia.
- To chyba dobrze, co? A ty całkiem uroczo się rumienisz. - odparł.
Koral zrobiła się jeszcze bardziej czerwona.
- Oj tam, oj tam. - wymruczała.
- Wysłała mi esemesa: "Flirtuję z Hadenem - nie przeszkadzać", ale dostałam go cztery godziny temu, więc mogła już od niego wyjść. - Angela krążyła po pokoju jak kot w klatce.
Karina siedziała na podłodze, śledząc ją wzrokiem oraz wpychając sobie do buzi czipsy.
- To czym ty się tak przejmujesz? - Sawa podniosła głowę znad jakiejś książki.
- Tym, że jest dwudziesta trzecia na zegarze, a jej jeszcze nie ma! - wampirzyca nie rozumiała jak można być tak spokojnym.
- Ja czasem wracam dopiero o trzeciej nad ranem i jakoś nikogo to nie martwi. - zasmuciła się syrena.
- Ale ty to jesteś ty! To jest u ciebie normalne!
- Jakbyś miała chłopaka to dla ciebie też by takie było. - Sawa przewróciła leniwie stronę oraz nie odrywając od niej wzroku powiedziała: Muszę z niej wyciągnąć szczegółową relację jak wróci.
- Czo to noe sodkie? - zapytała wilkołaczka z pełną buzią.
- Karna, to nie potop! - Angela nie zrozumiała jej wypowiedzi.
Zdenerwowana przyjaciółka przełknęła czipsy i powtórzyła:
- Mówię: czy to nie słodkie?
- Oczywiście, że tak! Takie sweet! - pisnęła Sawa. - Haden i Koral! Koral i Haden! Łiiiii!Pasują do siebie.
Angela w końcu przestała krążyć i usiadła na krześle przy stole.
- Ja i tak się martwię. - stwierdziła.
- Nie masz o co...
W tym momencie w nocnym powietrzu zabrzmiał dźwięk alarmu z wieży ratusza.
Sawa teraz zrozumiała, ze to nie są żarty.
- Opętani atakują. - wyszeptała.
Ale alarm brzmiał jakoś inaczej. Był jakby krotki, urywany i głośniejszy niż zazwyczaj. Dziewczyny wiedziały co to oznacza, ale bały się to wypowiedzieć na głos.
W końcu Angela przerwała ciszę.
- Są w mieście. - powiedziała.
Ale się zrobiło love story... XD
No to przyda się teraz dla odmiany trochę dramatu. Następna część już niedługo.
Proszę o komentowanie i kolejna prośba do Anonimków, a wlaściwie taka sama co poprzenio:
Proszę, wymycie sobie jakaś nazwę i się nią podpisujcie bo nie mogę was rozróżnić. :)
Pozdrowionka
L.d.A
Super rozdział !!! Mój ulubiony <3
OdpowiedzUsuńKoral i Haden pocałowali się !!!
Jupiii i jeszcze ten atak nie wiadomo co się stanie :) Niemoge doczekac sie next :D dużo weny i jeszcze więcej weny !!!
An.
Jej jestem pierwsza :)
UsuńBardzo się cieszę, iż Ci się podoba. ;)
UsuńJest super! Naprawdę wszystko się zgadza. Dzięki za trzymanie w niepewności i czekam na następny...
OdpowiedzUsuńTo dobrze (wiesz dlaczego). :D
UsuńBolą mnie oczy od czytania love story… HADEN GDZIE JESTEŚ ?! XD
OdpowiedzUsuńRozdział świetny :3
Nie oskarżaj Hadena. On nic złego nie zrobił...:D
UsuńNie oskarżam go, ja z nim flirtuję XD
UsuńHmm... Obawiam się, że już jest zajęty i narazie nie planuję tego zmieniać. ;P
UsuńTo co, kto mi flirtować zabroni ? XD
UsuńNikt, nikt - tak tylko mówię. ;P
UsuńUrocze! takie love story nie pasuje do mojej Izzy ><
OdpowiedzUsuńPisz, pisz, pisz, pisz :)
Dlaczego to niby do mnie nie pasuje!?
UsuńXD
Bo ty to ty i nie kojarzysz mi się z romantyzmem XDD To trzeba poszukać dla ciebie romantycznego Natha... ;)
UsuńJuhu! W końcu przyznałaś mi w tym rację. XD
UsuńKto porwał prawdziwą Izzy!? Wiesz co? Nie oskarżyłabym cię wcześniej o taki romantyzm...
OdpowiedzUsuńA co rozdziału:
-fajny
-ekstra
-czekam na więcej
-XD
No cóż Aroniu (to za Izzy i dlatego bo nie skończyłaś 2 rozdziału - jeszcze...)
UsuńWidocznie nie znasz mnie jeszcze tak dobrze. XD
Różowa strona Izzy... Jeej. XD
UsuńRaczej tęczowa - różu tam nie znajdziesz...
Usuń;P
AMAZINGG rozdział <3
OdpowiedzUsuńObserwuję i zapraszam do mnie
http://dawidkwiatkowski-opowiadanie.blogspot.com/2014/03/8-rozdzia-jezeli-nie-wiara-coz-nam.html
Dzięki. Na pewno zajrzę.
UsuńNadrobiłam wszystko :)
OdpowiedzUsuńrozdział "miód malina" jak to w piosence xD
Czekam na nexta ;D
Wpadniesz?:
http://inazuma-eleven-new.blogspot.com/
Cieszę się, że Tobie się podoba.
UsuńNapewno wpadnę, ale minie trochę czasu zanim zdążę wszystko przeczytać. XD
Cornelia z Hadenem! Kto by pomyślał?
OdpowiedzUsuńI ci opętani w mieście!
Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej!
Życzę weny!
Mam nadzieję, że w końcu uda mi się napisać dalszą część bo mam dużo pracy, a czasu mało. ;D
UsuńJejku! To było takie... SWEET! ♡.♡ Pocałowali się! Gdzie cię boli? Czoło! Gdzie jeszcze? Policzek! Gdzie jeszcze? Usta! To było genialne! Czytając to miałam szeroki uśmiech na twarzy! To było... Nie umiem znaleźć określenia na to! :D Rozdział przecudny! ^.^
OdpowiedzUsuńmadziula0909
Świetny rozdział :) Sytuacja ciekawie się rozwinęła nie sądziłam że zdecyduje się ją pocałować :)
OdpowiedzUsuń