- Ale tu ciemno, świece już chyba wymyślili?
- Boję się.
- Nie dziwię ci się...
- Aua! Kto mi usiadł na nodze?
- Niedobrze mi...
- Tak, czuję się jakby ktoś wrzucił mnie do pralki. Zaraz zwymiotuję.
- Tylko nie na moje spo...
PUK! KRAK! PUK! KRAK!
Wszyscy umilkli. Z oddali było słychać zbliżające się do nich kroki. Musieli znajdować się w jakimś podziemnym tunelu, bo odgłosy odbijały się od ścian, tworząc potężne echo. Nagle zza zakretu dostrzegli zbliżające się do nich światło. W sumie gdyby nie to światło to nie wiedzieliby, że tam jest zakręt.
- Czy w średniowiecznych tunelach często straszy? - zapytał się Faust.
- Nie, raczej nie. Nie jesteśmy jednakże w średniowieczu, bo Kolumb rok temu odkrył Amerykę. Co prawda, on jeszcze nie wie, że odkrył Amerykę. Nadal myśli, że to są Indie. A tak w ogóle to pamiętaj, że ludzie żyjący w tym wieku nie znają jeszcze pojęcia średniowiecze, więc nie wyskakuj z takim tekstem na jakimś przyjęciu.
Przyjaciele podskoczyli ze strachu, ale chyba niepotrzebnie, bo przed nimi stał chłopak w ich wieku z pochodnią w ręku ubrany jeszcze dziwniej od nich.
Rozejrzał się po dość dużym pokoju, który mu przydzielono. Miał spędzić tu trochę czasu. Dano mu do dyspozycji nawet pokojówkę, ale raczej nie do takich celów do jakich by chciał. Ważne było to, że w tym świecie jeszcze nikt nie wyobrażał sobie istnienia osób takich jak Opętani. Nikt nie mógłby pojąć, że ktoś chce zburzyć ten doskonały ład. Decyzja o powstaniu Patrii miała zapaść dopiero za miesiąc. W jego czasach to miasto istniało już od ponad pięciuset lat. Jego misja polegała na tym aby do decyzji o utworzeniu nie doszło. Taka była wola Cesarza, czyli tak w ogóle jego ojca. Sam nie miał nic do Patrii, a co więcej uważał ją za najspokojniejsze miejsce do życia. Postępował tak jak postępował, bo co? Sam nie wiedział. Może chciał to zrobić dlatego, że urodził się w rodzinie Opętanych. Co więcej była to jakby nie patrzeć rodzina królewska. Może chciał po prostu chociaż raz usłyszeć pochwałę od ojca? Dotąd myślał, że przestał się przejmować swoją porąbaną rodziną, ale najwyraźniej nie... Często uważał, iż jedyną osobą jaką mógłby pokochać była jego matka, lecz nigdy nie pozwolono mu jej poznać. Chłopak uważał, że jej śmierć w połogu nie była w żadnej mierze przypadkiem, jak mu to wmawiano przez wszystkie lata jego istnienia...
W każdym razie musiał przerwać rozmyślania, bo do pokoju wszedł służący oznajmiając:
- Hrabia oczekuje Pana, panie Dark.
Dymitr obrócił się na pięcie z chytrym uśmieszkiem na ustach. O tym co będzie za kilka tygodni, będzie myślał za kilka tygodni. Teraz ma trochę wolnego, wiec czas rozpocząć zabawę.
Taaak, okazało się, że ten chłopak jest "naszym człowiekiem na miejscu". Był ubrany stosownie do epoki, podobnie do przyjaciół, na których szybko narzucono jakieś gorsety, falbanki, surduty i inne mało wygodne rzeczy, zanim wrzucono ich w tą zabawkę do chomika, o przepraszam bardzo: Teleporter Międzywymiarowoczasowy piątej generacji model G*SE (o to, aby zapamiętali tą nazwę zatroszczył się major). W każdym razie odmienność w wyglądzie chłopaka polegała na wysokim kapeluszu, z pod którego wystawały rudo-szare włosy oraz długi płaszcz, aż do ziemi.
- Nie uważasz, że takie ciuchy pojawiły się trochę później? - zapytała zgryźliwie Sawa, poirytowana najwyraźniej tym, że chłopak może być taki przystojny.
- Mówisz o kapelutku i o płaszczu? - zrobił udawaną zdziwioną minę chłopak i obejrzał wnikliwie swój strój. - Noszę takie rzeczy z powodów osobistych. - Potem spojrzał na Sawę. - Z resztą twoje włosy też są trochę nie na miejscu. Mogłaś je przed podróżą przefarbować.
- Wyobraź sobie, że nie miałam czasu! - syknęła syrena.
- Ale miałaś czas żeby przedtem pofarbować je na niebiesko? - chłopak najwyraźniej nic nie wiedział o ich natychmiastowym trybie podróży.
- To mój naturalny kolor, ty głąbie.
Chłopak najwyraźniej naprawdę zaskoczony zdołał wydusić jedynie "Aha.", zanim Doryda przejęła rozmowę:
- Wiem, że ten temat jest szalenie interesujący, ale powściekać się na siebie możecie później! Teraz to ja chcę wiedzieć gdzie jestem, co ja mam tu zrobić i kiedy dostanę coś do jedzenia, do jasnej cholery, bo mnie ta sytuacja w ogóle nie bawi!
- Wyluzuj. - Haden położył dziewczynie rękę na ramieniu. - Mnie też ta sytuacja nie bawi, no ale pozwólmy mu wszystko wytłumaczyć, bo inaczej niczego się nie dowiemy.
Nieznajomy przytaknął.
- Tak, tak, wszystko wytłumaczę, ale czas nas trochę nagli, więc zrobię to podczas marszu. - natychmiast ruszył przez tunele, a przyjaciele nie chcąc się pogubić podążyli za nim. - Wybaczcie mi moją nieuprzejmość, ale z powodu koloru włosów waszej koleżanki...
- Nieważne, o co w tym chodziło to już z grubsza wiemy. - wcięła mu się Angela.
- Tak, wiecie. - chłopak uśmiechnął się wdzięczny, że nie będzie musiał akurat tego tłumaczyć. - Nazywam się Omori Ichiro. Miło mi was poznać.
Tu wszyscy się wzajemnie przedstawili, nawet Sawa.
Ichiro uśmiechnął się ponownie swoim czarującym uśmiechem na co syrena prychnęła.
- Przepraszam jeżeli wszystkich na raz nie zapamiętam, ale trochę tego dużo. Za to ty, Sawo, bardzo dobrze zapadniesz mi w pamięć. - uśmiechnął się tym razem złowieszczo. - Jak się pewnie już domyśleliście jestem Japończykiem, ale mam korzenie hiszpańskie ileś tam pokoleń wstecz, więc dlatego wysłali tutaj mnie, ale to pewnie was nie interesuje. Jesteśmy w podziemiach pałacu Hrabiego Atilio Malave Lucio - dziwny gość, o dziwnym nazwisku. W każdym razie to on założył Patrię. Za miesiąc ma się odbyć rada, na której zdecydują o jej powstaniu. Oczywistym jest, że Opętani planują zamach przed tym czasem. Naszym zadaniem jest mieć uszy i oczy szeroko otwarte, a jak nadejdzie czas nie dopuścić do najgorszego. W pałacu nie musicie kryć się za bardzo z tym, że nie jesteście ludźmi, bo większość mieszkańców nimi nie jest, ale w służbie kilku ludzi jak najbardziej jest, więc radził bym uważać, no i oczywiście, jeżeli na mieście zobaczą, że ktoś z was ma ogon, to macie najwyżej sześć godzin zanim was spalą na stosie, powieszą, utopią albo coś podobnego - takie tu są niestety realia. Nie będzie mógł nas nawet uratować tytuł ambasadorów, więc jeszcze raz mówię: uważajcie. Jakieś pytania?
Cisza.
- Nie? To zaczynamy zabawę. - powiedział pukając do dębowych drzwi. - Czas poznać Hrabiego!
- Przedstawiam panu, panie Hrabio, pana Dymitra Darka. Panie Dark, oto pan Hrabia Atilio Malave Lucio. - zaanonsował lokaj.
- Niezmiernie się cieszę, że w końcu mogę poznać pana, panie Hrabio. - Dymitr skłonił się głęboko i mimo, że wszystko w nim trzęsło się ze śmiechu z tego wielkiego absurdu, ze śmiertelną powagą ucałował rękę człowieka, którego za trzy tygodnie miał zabić.
I mamy nową część, po trochę długiej przerwie. Następna przewiduję na za dwa tygodnie, a nie na za kilka miesięcy. :D Dziękuje wszystkim, którzy zaglądają tu pomimo tak długiej przerwy. Bardzo Wam dziękuję.
Pozdrowionka
L.d.A
Hej! Na początku bardzo dziękuję za dedykację! Nie spodziewałam się :D Szczerze, to właśnie zastanawiałam się, kiedy pojawi się kolejny rozdział i oto jest! Bardzo mi się podobał! ^.^ Początek najfajniejszy! Szkoda tylko, że nie opisałaś ich podróży, ale to i tak nie zmienia faktu, że notka genialna! Rozśmieszyła mnie sytuacja, gdy Ichiro mówił gadkę w stawie włosów Sawy. Hehe. Syrena już go nie lubi xD Nie mówiłam jeszcze tego, bynajmniej sobie tego nie przypominam, ale bardzo lubię Twoich bohaterów. Są tacy wyluzowani, zabawni a za razem poważni. Zdają sobie sprawę z powagi sytuacji :p Czyli oni przenieśli się do przeszłości, tak? Hmm. Jestem ciekawa, czy Dymitrowi (chyba tak to się odmienia), uda się zabić Hrabiego. Mam nadzieję, że nie. Ale dlaczego Dymitr nie chce dopuścić do powstania Patrii, skoro nic do niej nie ma? Bo taka była wola jego ojca? No nóż... Słowo ojca jest świętością. Czekam na dalszy rozwój wydarzeń! Potopu weny życzę! Buziaczki ;***
OdpowiedzUsuńmadziula0909
Cieszę się, że lubisz moje postacie i moje opowiadanie. Nawet nie wiesz jak wysoko skaczę z radości.
UsuńCo do Ichiro i Sawy, to jesli lubisz śmieszne sytuacje, to mogę z całą pewnością powiedzieć, że ich nie zabraknie. :D
No na reszcie! Już na prawde zaczynałam tracić nadzieje... ale jak widać nie trułam ci na marne ;) w końcu mnie wysłuchałaś :P. Dziękuje od razu poprawiłaś mi nastruj. Trzymam cię za słowo odnośnie następnego rozdziału!
OdpowiedzUsuńPS: super rozdział !
Jeszcze coś, bo zapomniałam ;) . Nie moge się doczekać dalszej akcji z Dymitrem!!!
OdpowiedzUsuńTak, tak, już nie będę się lenić. :P
UsuńHaha... Faktycznie ta sytuacja z Ichiro i Sawą (dobrze odmieniłam?? xD) była świetna! :D Ogólnie jestem tu po raz pierwszy, ale absolutnie nie mogę powiedzieć, że żałuję, że zdecydowałam się wpaść :) I tak jak chyba każdy polubiłam bardzo wszyściutkich bohaterów :) (przynajmniej jak na razie :))
OdpowiedzUsuńI bardzo zastanawia mnie to, że Dimitr chce zabić Hrabiego... Hmm... Tylko przez ojca? A może jednak coś ukrywa?? Mam nadzieję, że jednak się go nie pozbędzie :)
No to nie pozostaje mi nic innego jak czytać na dalszy ciąg :)
Pozdrawiam cieplutko i życzę weny :)
Cieszę się, że Ci się spodobało i zapraszam ponownie. :D
UsuńStrasznie żałuję, że nie znalazłam bloga wcześniej. Genialna historia... Czekam nn (mam nadzieję, że nie będę musiała długo oczekiwać ;)).
OdpowiedzUsuńOprócz wciągającej akcji, wspaniałe opisy postaci. Super!
Dziękuję również za komentarz u mnie...
memento-mori-louella-angel.blogspot.com
*Lou*
WAŻNE!!!
OdpowiedzUsuńKochana! Właśnie nominowałam Cię do Liebster Award! Gratuluję ^.* Więcej na: http://nowy-swiat-andrei.blogspot.com/2015/01/liebster-award-06.html?
madziula0909
Ważne!
OdpowiedzUsuńNominowałam cię do Liebster Award!
Więcej dowiesz się na http://memento-mori-louella-angel.blogspot.com/2015/02/liebster-award.html
Pozdrawiam
*Lou*
Końcówka jest genialna. Ujęłaś to niby w prostych słowach, ale po prostu idealnie :)
OdpowiedzUsuń