czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział III część 6

No to dzisiaj kończymy już ostatecznie rozdział III. ;P

- Znaleźli ją. - zwróciła się Cornelia do Hadena.
- Dokładniej kto?
- Sawa z Hubertem, ale jeśli to uściślić to Karna znalazła ich, a nie na odwrót. - uśmiechnęła się do siebie. - Sawa zawsze traci orientację i najwidoczniej z Hubertem jest podobne...
- Warto na przyszłość wiedzieć. Jak gdzieś się idzie z kimś z tej dwójki to nie ufać im przy odczytywaniu mapy.
- No, dobra myśl, ale wątpię żebyś gdzieś poszedł z Hubertem jeszcze.
- Czemu? Przecież jestem poniekąd skazany na ciebie i waszą paczkę, bo twoje przyjaciółki nie dadzą mi nigdy najpewniej spokoju, a Hubert chodzi jedną z nich. Sądząc po tej dzisiejszej akcji, takich wypadów będzie więcej. - uśmiechnął się znacząco.
- Możliwe. - dziewczyna wzruszyła ramionami. - Jednak Sawa najpewniej zerwie dzisiaj z Hubertem.
- Jak to? Przecież dopiero co zaczęli ze sobą chodzić.
- Dwa dni to bardzo dużo jak na Sawę, a przez telefon powiedziała mi, że straszny z niego ulepek oraz tchórz...
- Co w waszym babskim tajnym szyfrze znaczy?
- Właściwie to nie wiem. - Cornelia zmarszczyła brwi. - Zazwyczaj określenia "ulepek" używa Angela. - chwile się zastanowiła. - Ale jedno wiem. Ulepek w wykonaniu Sawy to bardzo... niepochlebne określenie dla faceta.
- Coś takiego. - Haden udał zaskoczonego. - Ja też jestem ulepkiem dla ciebie?
- No nie wiem, muszę się zastanowić...
- W takim razie co muszę zrobić, żeby nim nie być, Cornelio?
- Koral.
- Co? - teraz naprawdę był zdziwiony.
- To co powiedziałam. Możesz na mnie mówić Koral.- sapnęła poirytowana, tym że musi się powtarzać.
- Coś podobnego. - chłopak szturchnął ją lekko w bok. - Od kiedy jestem twoim przyjacielem.
- A kto powiedział że nim jesteś?
Zatrzymał się i spojrzał prosto w jej oczy.
- Jak nie przyjacielem, to kim?
- Myślisz, że ci powiem? - odchrząknęła i dodała: Sawa też wspominała, że pojawił się mały problem dotyczący Kariny, więc lepiej się pośpieszmy.
- Ciekawa, co to może być. - Haden się trochę zmartwił. - Może ją coś zaatakowało  i jest ranna.
- Nie to nie to. - Cornelia pokręciła głową. - Ma przy sobie mój eliksir.
- Veneno? - zaciekawił się chłopak. - Umiesz to wyważyć.
- Nie. - uśmiechnęła się słysząc nutkę zazdrości w jego głosie. - To jest taki mój mały wynalazek... Leczy wszystkie rany pod warunkiem, że powstały przed jego wypiciem. Jeszcze nie mam dla niego nazwy oraz myślę, że działa o wiele gorzej niż Veneno, bo czas gojenia się jest o wiele dłuższy.
- Hmm... Czyli nie wiemy co się tam stało. Masz jakieś podejrzenia?
- Nie. Pospieszmy się to się dowiemy.
Zgodził się z nią i razem przyspieszyli kroku żeby szybciej dojść do miejsca zbiórki.

Godzinę później Faust wyszedł w końcu z lasu i udał się do ruin starego gospodarstwa, w których miał się spotkać z resztą. Martwił się o Angelę, ale jak ją przywiązywał do drzewa prowizorycznymi sznurami, mówiła, że wszystko dobrze. Chłopak widział jednak jak bardzo cierpi. Miała mocne dreszcze i co chwile przyłapywał ją na tym, że patrzyła na niego oczami, w których czaił się nowy, dotąd jej nie znany, głód.
Po dziesiąciu minutach zjawił się Haden z Cornelią. Po rozszarpanej koszuli chłopaka poznał, że ich wycieczka także nie odbyła się bez problemów. Za nimi jak cień po nocnym niebie, ponieważ dawno już zaszło słońce, leciała Doryda, machając z gracją swoimi wielkimi skrzydłami nietoperza. Zatoczyła kilka kołek w powietrzu, a dopiero potem wylądowała, dołączając do pozostałej trójki.
Jak każda harpia mogła przemienić siew dowolnego ptaka na ziemi. To czyniło ją zmiennokształtną i dawało bardzo dobry słuch. Dlatego też powiedziała.
- Zagrożenie. - wciągnęła nosem duża dawkę nocnego powietrza. - Gdzie reszta.
- Gdzie jest Angela. - odezwała się Cornelia, dopiero teraz przypominając sobie, ze przecież jej przyjaciółka była w parze z Faustem.
- Były małe komplikacje. - ustali wcześniej, że nic nie powiedzą innym, aż nie będzie miała za sobą Obłędu. - Dołączy do nas jak tylko będzie mogła.
- Nie zapytali o co chodzi, wyczuwając, że nie chce o tym mówić.
Po kolejnych minutach czekania w ciszy przyjaciele usłyszeli ciche kroki. Zaniepokojeni zajęli pozycje gotowi do ataku, ale okazało się, zza omszałego muru wyszli Hubert z Sawą. wszyscy odetchnęli z ulgą.
- Gdzie Karna? - spytała natychmiast Cornelia.
- No właśnie. - syrena podrapała się z zakłopotaniem w głowę. - Ona pobiegła gdzieś bo... coś wywęszyła... chyba... trudno ją zrozumieć... przecież nie może teraz mówić... ale nie wiem co... ani kiedy wróci...
- Bełkoczesz. - stwierdziła Doryda. - Gadaj do rzeczy bo robi mi się zimno.
- Jak to nie może mówić? - dopytywała się Cornelia. - I tak po prostu pozwoliliście jej sobie gdzieś pobiec?
- No bo widzisz... To nie jest tak jak myślisz. Ona.. ona... ona się... - Sawa nie wiedziała jak to powiedzieć.
- Przemieniła w ogromną bestię, która nas chciała pożreć! - wybuchnął nagle Hubert i wszystkie głowy zwróciły się w jego stronę.
- Nie, to nie tak. - zaprzeczyła jego dziewczyna. - Ona się przyszła z nami porozmawiać i zaprowadzić w bezpieczne miejsce.
- Jakoś nie czułem się bezpiecznie prowadzony przez dwumetrowego...
- To super! - przerwał mu Haden. - podejrzewałem, że jest zmiennokształtną. Nic dziwnego, że się przemieniła. A w co, tak w ogóle?
Nie zdążył otrzymać odpowiedzi. Za jego plecami rozległ się cichy syk tryumfu.
- Angela! Wiedziałam, że przyjdziesz. - ucieszyła się Sawa. - Dobrze, że ci nic nie jest…
Zaczęła biec by przywitać przyjaciółkę, stojącą wśród ruin dziesięć metrów od nich. Powstrzymał ją Haden, mocno chwytając za ramię i odciągając od Angeli.
- Coś jest nie tak. Faust? - zapytał zaniepokojony. - Co się dzieje?
Jednak jego brat go nie słuchał. Zwrócił się natomiast do Angeli. Jego twarz była biała jak kreda z przerażenia.
- Jak się uwolniłaś? - spytał. - Przecież przywiązałem cię mocno do tego drzewa.
Na te słowa inni zastygli.
-- Przywiązałeś ją do drzewa? - oburzyła się Cornelia. - Jak mogłeś?! Co z ciebie za przyjaciel?! Zostawiłeś ją!
- To nie tak... - zaczął tłumaczyć Faust.
- Myślisz, że te żałosne sznureczki mogą mnie zatrzymać? - zapytała Angela dziwnie nie swoim głosem, który miał w sobie brzmienie pogardy i arogancji.
Uśmiechnęła się drapieżnie pokazując tym samym dwa lśniące i długie, oste kły.
- Wszyscy się cofnąć! - zakomendował Haden, a nikt mu się nie sprzeciwił. - Faust, co się stało w te kilka godzin.
- No więc spotkaliśmy Dymitra...
- Tego Dymitra?! - przerazili się wszyscy. - Darka?!
- Tak, Darka. On ugryzł Angelę i ta stała się wampirzycą. - objaśnił w wielkim skrócie Faust.
Angela zaczęła się do nich zbliżać z diabelskim uśmiechem na twarzy, a jej przyjaciele cofać z coraz większym strachem ściskającym im płuca.
- Ale od ugryzienia wampira nie zostaje się wampirem. - zaprzeczyła Sawa. - To mit!
- To nie prawda. - odparła łamiącym się głosem Doryda wzbijając się na wszelki wypadek w powietrze. - Zmienisz się w niego jeśli wcześniej nim byłeś.
- Nie rozumiem.
- Zmiennokształtni w dużej mierze określają się poprzez kontakt ze swoim gatunkiem. Tak więc natura Angeli się przebudziła.
- I ma Obłęd.
Na te słowa nawet Sawa porzuciła wszystkie próby podejścia do przyjaciółki. Każdy wiedział czym jest Obłęd Wysunięcia Kłów. Kiedy się rodził wampir jego trójki były po większej części schowane. Określenie polegało na ich całkowitym wysunięciu i zmienieniu diety. W pierwszych godzinach, kiedy panował pierwszy głód, nie mógł zapanować nad nim. Tracił na jakiś czas człowieczeństwo stając się bezdusznym myśliwym. W takim stanie była teraz Angela.
- Faust? Ile godzin temu zaczęła się przemiana.
- Za mało. - jęknął, kiedy jego plecy natknęły się na zimną ścianę.
Pozostali też nie mogli się dalej cofnąć. Angela odsłoniła kły jeszcze bardziej i przyspieszyła kroku.
- Zabijmy ją. -stwierdziła Doryda.
- Co? Chyba żartujesz?
- Albo my zabijemy ją, albo ona nas.
- Nie zabiję przyjaciółki!
- Nie chcę umierać!
- Nie można jej jakoś uśpić by była nieprzytomna przez te kilka godzin?
- A niby jak chcesz to zrobić?
W tym monecie Angela rzuciła się do ataku, obrawszy za swój cel Cornelię. Haden zasłonił dziewczynę własnym ciałem, szykując się na ugryzienie.
Jednak nic się nie stało. W ostatniej chwili przed twarzą przeleciała mu ogromna kula złotego futra i powaliła Angelę. Wszyscy spojrzeli w ślad za nią. Z wampirzycą walczyła dwumetrowa wilczyca, przygniatając swoim ciężarem przeciwnika. Każdy wiedział, że wilkołaki są silniejsze od wampirów, ale za to o wiele wolniejsze. Angela zraniła wilczycę w skroń. Polała się krew, a to doprowadziło ją do jeszcze większego szaleństwa.
Wilkołak i wampir szamotali się na trawie ale nagle ten drugi chwycił talię Angeli w zęby i rzucił nią o najbliższe drzewo. Rozległ się chrzęst łamanych kości, a ciao wampirzycy przestało się ruszać.
Faust niepewnie podszedł do drzewa i pochylił się nad ciałem.
- Jest tylko nieprzytomna. - odetchnął.
Teraz oczy wszystkich zwróciły się ze strachem na wilczycę.
- No pięknie - jedno zagrożenie minęło, przyszło drugie. - skwitował Hubert.
- Nic nie rozumiecie. - Sawa podeszła do wilczycy bez obaw i pogłaskała ją po łbie. - To przecież Karna.

Trzy godziny później, o czwartej w nocy
Bolsa 13 jeszcze nie była tak zatłoczona. Wszyscy jej mieszkańcy i goście kulili się pod ścianami bo środek pokoju zajmowała Karna w swojej zwierzęcej postaci.
- Tak bardzo was wszystkich przepraszam... - mówiła Angela, przykładając sobie do czoła worek z lodem.
- Nie masz za co przepraszać. - Sawa usiadła obok niej, przytulając ją. - To nie twoja wina. Miałaś Obłęd. Wszystko będzie teraz dobrze, zobaczysz.
Karna chyba tez chciał ją pocieszyć, ale osiągnęła tylko taki efekt, że przy obracaniu się strąciła ogonem z szafki nocnej Sawy jej budzik w różowe świnki, który z głośnym hukiem wylądował na podłodze.
- To teraz wiem jak go ciągle niszczycie. - stwierdził Faust, zbierając kółka i zębatki z podłogi.
W tym momencie od są sąsiedniego pokoju otworzyły się i stanęła w nich Cornelia.
- Znalazłam. - powiedziała, wymachując olbrzymią, starą księgą w purpurowej oprawie. - Teraz zmienimy Karnę z powrotem w człowieka jeśli ona nie umie jeszcze tego zrobić sama. Tylko muszę znaleźć jakieś odpowiednie zaklęcie...
- Jesteś tego pewna? - zaniepokoił się Haden. - Przypominam ci, że jesteś czarownicą.
- Ty też. I co z tego?
- Ale ja nie bawię się w maga i nie rzucam czarów.
- E tam. - stwierdziła dziewczyna, przerzucając kartki. - O, znalazła odpowiednie!
- Poczekaj. - zaczął nieśmiało Faust. - A co jak ona nie będzie miała... ubrania?
- Fakt.
No więc wpadli na pomysł, żeby nakryć Karinę kocami, ale nie szło im to za dobrze. W każdym razie po dziesięciu minutach pokryli wilczycę stertą kocyków i dyszeli ciężko, zmęczeni. Cornelia wypowiedziała szybko zaklęcie.
Postać od kocem zmalała, a potem z pod koców wygrzebała się ludzka dłoń (na szczęście "ubrana" w rękaw), podnosząc kciuk do góry.  

W następnym rozdziale:
 Instituto szykuje się do corocznej kontroli bols, a tu trzeba ukryć określenie Kariny i Angeli. Na dodatek Opętani mieszają w Hiszpanii. O czym nie wiedziała Angela? Przeczytajcie kolejny rozdział. ;P

9 komentarzy:

  1. Przepraszam za literówki oraz późną godzinę wstawienia. Mam remont w domu: skuwanie płytek, nowa wanna, wujek z wizytą - jednym słowem wielki hałas, a to nie sprzyja pisaniu. ;P
    Proszę o opinie. Co myślicie o tej części?

    OdpowiedzUsuń
  2. Część super ! Była akcja i wogóle dobrze napisane :) niemogę doczekać się następnego rozdziału. A literówkami się nie przejmuj jak ktoś będzie chciał naprawde przeczytać to nie będzie zwracał uwagi na błędy. I wielki szacunek że napisałaś kolejną część podczas remontu.
    An.

    OdpowiedzUsuń
  3. Część jest świetna! A tak ogólnie nie musisz się martwić literówkami. Właściwie to nawet ich nie zauważyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział bardzo mi się podobał! Jeśli chodzi o literówki, to ja nie zwracam na takie typu rzeczy. Sama je robię. W końcu jesteśmy tylko ludźmi :D Fajnie to wszystko opisałaś. Na początku myślałam, że Angela kogoś ugryzie! Heh. Cieszę się, że Twoje wampiry są inne niż te ze zmierzchu xD Notka ogólnie była taka emocjonalna i bardzo mi się podobała i przez to nie wiem, co napisać. Pozdrawiam (:
    madziula0909

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze że to się skończyło w ten sposób ;)
    Rzadko potrafię pisać długie komentarze, wybacz mi :)
    W każdym bądź razie strasznie podoba mi się twój pomysł na tą historię :)

    OdpowiedzUsuń

Witajcie wszyscy Kochani Nawiedzający. Miałabym małą prośbę: jeżeli czytacie, to napiszcie krótki komentarz; zostawcie mały ślad swojej bytności na moim blogu. Wszystkie komentarze dają mi ogromną motywację i zachętę do dalszego czytania. Za wszystkie także bardzo gorąco dziękuję.
Pozdrowionka
Leonessa de Argentum.