poniedziałek, 15 września 2014

Rozdział V część 3

 Przyjaciele zgodnie stwierdzili, że ten dzień nie mógł być mniej dziwny niż ich dotychczasowe i tak się właśnie stało. No bo kto by się spodziewał, że pod starym dywanem, nasączonym tak przy okazji doskonałym eliksirem lewitacji - przez co  się unosił równo, będzie kula do której można wejść, a wokół pełno kabli, monitorów i innych dziwacznych rzeczy takich jak na przykład rekwizyty teatralne na wieszakach. Gorsety, jakieś dziwne spodnie, fraki...
- Nie no... - zaczął Faust. - Ja tu się spodziewałem, po usłyszeniu tego wszystkiego o tym Ratuszu, czegoś bardziej... bardziej efektownego. Nie jakiejś kulki dla chomika i kilku ciuszków.
- Tak. - zgodził się Haden. - Co najmniej jakiegoś ufo, albo sali tortur z pierwszych lat istnienia miasta...
- Ależ się nie denerwujcie. - Dyrektor pomachał niespiesznie ręką. - Zaraz wszystko wam wyjaśnimy Ta maszynka umie więcej niż wam się wydaje.
- To to jest jakaś maszyna? - zdziwiła się Sawa. - Nie wygląda.
Kilku Strażników się zaśmiało cicho z miny swojego przywódcy po tym stwierdzeniu.
- Tak, to jest maszyna. - odparł jakiś facet w mundurze stojący po prawej Dyrektora, najpewniej był dowódcą oddziału czy czegoś takiego. W każdym razie fakt, iż nikt nie zwraca na niego uwagi strasznie mu się nie podobał i nie miał zamiaru puścić pytania syreny bez odpowiedzi: - To przecież największe osiągnięcie cywilizacyjne, które wykracza poza wszelkie wyobrażenia. Tylko dwa egzemplarze na całym świecie są sprawne...
- Zrozumieliśmy majorze, że stoimy przed tajnym projektem wojskowym. Nie musisz mi tego wyjaśniać, ani tym bardziej naszym młodym ochotnikom na tym etapie.
- Tak jest. - wymamrotał skruszony wojskowy.
Tymczasem Dyrektor podszedł do jednego z biurek, odpalił monitor, który znajdował się na całej ścianie przed nim i zaczął wyjaśniać:
- Od kilku dni jesteśmy atakowani przez Opętanych, ale to już chyba wiecie. Jednak macie pojęcie jaki jest ich cel?
- To proste. - odparła Angela, głaszcząc Belen po głowie, gdyż ta usnęła na jej kolanach. - Chcą nas zniszczyć.
- Tak, ale tym razem porządnie zabrali się do rzeczy, a właściwie można by rzec, że do korzeni, ponieważ teraz zaatakowali naszą kolebkę - Hiszpanię.
Angela pobladła. Jak każdy wiedział, wampirzyca pochodziła z tego wlanie kraju. Teraz z wyraźnym ponagleniem spytała:
- Co zniszczyli? Czy ktoś zginął?
- Nie nikt nie zginął, w dzisiejszych czasach spustoszenie jednego kraju nic by im nie dało, bo jest wiele innych oddziałów i koloni na powierzchni. Twoi rodzice mają się dobrze, bo myślę, że o to bardziej chodziło w drugim pytaniu. Ale powinno ono brzmieć raczej: Czy mojej rodzinie się nic nie stało?.
- Ale ja nie mam dalszej rodzinny, a moi dziadkowie już nie żyją.
- A rodzeństwo?
- Nie mam rodzeństwa.
- Doprawdy? - podważył opinię dziewczyny Dyrektor. - A jak się nazywa Bel śpiąca na twoich kolanach? Belen Sangre, nieprawdaż?. Ma pięć lat. O ile wiem to od sześciu lat przebywasz w Patrii, więc od takiego czasu nie kontaktowałaś się z rodzicami, dlatego jak mieli ci powiedzieć, że urodziła ci się siostra?
Na twarzy Angeli malował się ogromny szok.
- Jak? - zdołała tylko pisnąć, zbyt przejęta tą wiadomością.
Natomiast Dyrektor zaczął szybko stukać w klawiaturę komputera i dalej tłumaczyć:
- No właśnie. Dobre pytanie zadałaś: Jak?. Jak to się stało, że ona jest tutaj, a nie w ciepłym domku na powierzchni.. Przecież ma tylko kilka lat. Co robi tu ona i... - nacisnął ostatni klawisz. - ...tysiące innych dzieci.
W tym momencie, na ekranie pojawił się zapis z kamer monitoringu Mercado. Na rynku w strugach deszczu stało pełno dzieci. W bluzkach na ramiączkach, krótkich spodenkach,trzęsących się z zimna. W okół nich przechadzali się Strażnicy. Było ich bardzo dużo, ale ginęli w o wiele większej liczbie dzieci. Każdy miał ze sobą notes lub coś na kształt spisu, podchodził do poszczególnych chłopców lub dziewczynek i skrzętnie notował wszystko co mu powiedzieli.
- Co to jest?! - pisnęła Sawa, którą dogłębnie poruszyła scena transmitowana z placu.
Karina dotychczas milczała, ale teraz odpowiedziała z wielką pewnością w głosie:
- To są nowi określeni.
- Określeni? - zdziwiła się Koral. - Chyba nie. Wiesz ile lat mają najstarsze dzieci? Na pewno nie więcej niż siedem. Do określenia brakuje im co najmniej dwóch lat! To niemożliwe!!!
- To jest możliwe. Niestety. - odparł z nutą smutku w głosie Dyrektor. - Dwa lata temu podczas badań laboratoryjnych. stworzono niechcący specyfik, który przyspiesza określenie. Ma praktycznie natychmiastowe działanie. Chcieliśmy go wykorzystać dla osób, których określenie jeszcze nie nadeszło pomimo dość zaawansowanego wieku i rozwoju, ale zauważyliśmy wiele skutków ubocznych, takich jak silne rozdrażnienie i wahania nastrojów, więc wycofaliśmy produkt z rynku nadając mu status absolutnie zakazanego, a sprawy określenia zostawiliśmy naturze, wychodząc z założenia, że na każdego przyjdzie czas. Niestety, serum wyciekło. I nie trudno się domyślić do kogo trafiło.
- Do opętanych. - Haden stwierdził fakt.
- Właśnie. Użyli go oni na terenie całej Hiszpanii, czego skutki możemy obserwować na placu. Wybrali najgorszy możliwy dla nas moment, bo jako, iż ten kraj jest naszą kolebką zjeżdża się tu ogromna większość rodzin na wakacje. A efekty działania serum dotknęły wszystkie nadnaturalne dzieci, przebywające w obrębie kraju.
- Czyli moją siostrę także. - wydedukowała Angela.
- Oczywiście ściągnęliśmy tu wszystkie dzieci od razu jak się o tym dowiedzieliśmy, ale jest ich za dużo, a my i tak ściągnęliśmy do Patrii większość powierzchniowych żołnierzy.
- I chcecie żebyśmy wam pomogli? - Faust jak najszybciej chciał przejść do sedna sprawy. - Nie mamy potrzebnego wykształcenia personelu.
- Nie jest jeszcze drugi atak. W przeszłości. Tam gdzie wszystko się zaczęło. - Dyrektor spojrzał po przyjaciołach, którzy okazywali nieskrywany lęk i niedowierzanie w stosunku do ich słów. - Taka jest niestety prawda. Podróże w czasie są możliwe, tak jak stworzenie takiego serum, więc nie powinno was to dziwić. Opętani planują zabójstwo pierwszego Założyciela Patrii i zburzenie jego pałacu w piętnastym wieku. Oczywiście nie muszę tłumaczyć, że gdy tak się stanie w teraźniejszości to miasto nie będzie istnieć, a wraz z nim nasze bezpieczne i jedyne miejsce na świecie.
Wszystkich zamurowało, a dyrektor kontynuował:
-  Ze względu na dzieci, które określono, musieliśmy ściągnąć stamtąd cały personel. Waszym zadaniem będzie się udać na miejsce w trybie natychmiastowym. Powiedzmy za dziesięć minut. Wasze rzeczy i awatary i wszystko inne co wam będzie potrzebne już się znajduje na miejscu. Tam spotkacie sie z naszym jedynym człowiekiem - Ichiro, który tak w nawiasie jest w waszym wielu...
- Moment! - krzyknął Faust. - Ja się nie zgadzam.
- Nie? - zapytał tonem ociekającym ironią Dyrektor. - W takim razie major z chęcią cię zaprowadzi do aresztu, gdzie będziesz czekał na proces za twoje wykroczenia.
- Stop! - zabrała głos, jak na ironię, Doryda. - Oczywiście, że się zgadzamy. Tylko jak nas tam chcecie zawieźć? 
- Tym. - dyrektor wskazał tą kulę z kablami, którą Faust nazwał zabawka dla chomika.
- Czy to na pewno bezpieczne?
- Oczywiście, że nie.

W następnym rozdziale:
Ruszyli w podróż. Ale te gorsety są ciasne i te wszystkie uprzejmości, które trzeba wymieniać. Jednak na razie widmo zamachu spychane jest w dal, bo czyżby Sawa znalazła rywala w sztuce podrywania. Dlaczego Angela musi mieć takiego pecha, żeby zawsze natknąć się na Dymitra, którego darzy dość dużą niechęcią. Reszta przyjaciół także nie bedzie próżnować: zaliczy kilka ostrych imprez, a raczej jak to się nazywało w tamtych czasach bali charytatywnych.

I oto pojawił się długo zapowiadana część. Jak ja się cieszę, że w końcu mogłam ją napisać. ;P
Pozdrowionka dla Wszystkich.
L.d.A


5 komentarzy:

  1. Specyfik przyśpieszający określenie?
    O raju! Tego się w życiu nie spodziewałam :)
    Podoba mi się ta dyskusja na temat tej maszyny, która nie wygląda jak maszyna :)
    Podróż do przeszłości? Ale jazda :)
    Już nie mogę doczekać się dalszej części!!
    Życzę weny!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :D Gwarantuję, że następny rozdział pojawi się o wiele szybciej. ;]

      Usuń
  2. Rozdział wspaniały! Nie mogę uwierzyć, że ten specyfik dostał się w ręce opętanych! To wszystko przez nieuwagę ministerstwa! Ugh! Biedne dzieci. Tak mi ich żal. Są z dala od swojej rodziny :( Rozśmieszyło mnie, jak Faust nazwał tą maszynę zabawką dla chomika. Hihi :p Akcja coraz bardziej się rozkręca! Czekam na nn! Nie mogę się jego doczekać! Tak bardzo jestem ciekawa podróży! Potopu weny Ci życzę, buziaczki ;***
    madziula0909

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adam to taki nadopiekuńczy braciszek, wiadomo, że się martwi. ;P

      Usuń
  3. No udało ci się mnie nieźle zaskoczyć ;)
    Miałam w głowie myśl że może chodzić o coś podobnego ale nie pomyslałabym że będzie to aż tak trudna misja ;)

    OdpowiedzUsuń

Witajcie wszyscy Kochani Nawiedzający. Miałabym małą prośbę: jeżeli czytacie, to napiszcie krótki komentarz; zostawcie mały ślad swojej bytności na moim blogu. Wszystkie komentarze dają mi ogromną motywację i zachętę do dalszego czytania. Za wszystkie także bardzo gorąco dziękuję.
Pozdrowionka
Leonessa de Argentum.