- Belén Sangre.
Te słowa brzmiały ciągle w ich uszach. Dorydzie mowę odjęło. Sawa z wrażenia otworzyła szeroko buzię, przez co na chwilę zrezygnowała ze swojej elegancji, bo "wywalenie" języka nie było w jej szykownym stylu. Karina zatoczyła się z szoku. Zważając, iż była wilkiem i zazwyczaj takie rzeczy jej się nie zdarzały gdy stała na czterech łapach, wyglądała co najmniej dziwnie.
Wilczyca teraz wolna pochyliła się nad zemdlałą Angelą. Po chwili upewniła się,że przyjaciółka upadając nie uderzyła głową o nic ostrego i podeszła do małej dziewczynki. Jako wilk obwąchała ja dokładnie,v pytając czy może powtórzyć.
Mała odskoczyła z krzykiem, ponieważ z wilczego gardła wydobyło się tylko głuche warczenie zamiast ludzkiej mowy. Speszona, rozczarowana Karina odsunęła się z niesmakiem uprzytomniwszy sobie, że jest w zwierzęcej postaci i odsunęła się od płaczącej dziewczynki.
Natychmiast podpełzła do niej syrena.
- Nie płacz... - zaczęła ją pocieszać, przytulając jednocześnie. - Powidz lepiej jak masz na imię?.
- Belén. - odparła krótko mała.
- A jak masz na nazwisko?
- Sangre.
- Nie wspominała, że ma siostrę. - odezwała się niespodziewanie harpia.
- Może nie wiedziała... - domyślała się Sawa.
Obie spojrzały na nieprzytomną Angelę, a potem znowu na małą Belén.
- Niby podobieństwo jest...
- Ty i Adam nie wyglądacie podobnie.
- No, ale większość rodzeństw jest do siebie podobna. Na przykład Haden i Faust. Kropka w kropkę jeden z drugim.
- A gdzie Faust, tak właściwie?
- O nie! - przypomniała sobie Sawa.
Zbliżyła się do martwego słonia. Spróbowała przesunąć jego wielkie nieruchome cielsko, ale nic z tego. Za chwilę podbiegła do niej Doryda i Karina, pomagając pchać przyjaciółce, lecz i to niewiele pomagało.
- mam nadzieję, że ciągle żyje... - zamartwiała się Sawa, pomimo iż ręce bolały ją niemiłosiernie od napierania na stwardniałą skórę.
Wilczyca otworzyła w pewnym momencie pysk, a z pomiędzy jej zębów wybuchł rozpalony do białości płomień.
- Nie! - powstrzymała ją Doryda.
- Czemu? - zapytała się Sawa. - Przecież to dobry pomysł: spali to cielsko i będzie łatwiej je przesunąć.
- A pomyślałaś o tym, że spali także Fausta?
- No, tak. Nie pomyślałam.
Wilczyca zrezygnowana zamknęła pysk.
- To co robimy? Musimy go uratować!
- A po co? Jest taki chudy, że najpewniej została z niego miazga. - odparła zrezygnowana Doryda.
- Nie mów tak! - syrena była bliska płaczu. - To okrutne! Jak możesz mu nie współczuć?!
- Tak niestety mam. Nic nie możesz poradzić.
Sawa nie odpowiedziała bo co niby miałaby na to rzec. Stali wszyscy przez chwilę w milczeniu, pogrążeni w smutku, gdy nagle dał się słyszeć cichy głos z dołu:
- Co to za żałosne miny?!
Dziewczyny spojrzały na dół i omal nie krzyknęły z przerażenia.
Obok nich unosiła się stojąc jednak stopami na ziemi astralna postać... Fausta.
- Dioz mio! - Doryda się przeżegnała. - Przecież duchy nie istnieją.
- To przerażające! - zgodziła się z nią Sawa.
- Faust przyszedł po śmierci zemścić się za to co o nim mówiłam. Idź precz zjawo! - harpia zamachnęła się na chłopaka lecz jej ręka przeszła przez jego ciało nie spotkawszy żadnego oporu. - Przepraszam! Przepraszam, że włożyłam ci te myszy do spodni! Przepraszam, że dolałam ci do szamponu kleju dwa lata temu! No ale idź już sobie stąd!
Duch popatrzył niepewnie na nie przekrzywiając glowę, a potem zaczął się histerycznie śmiać.
- On nas będzie nawiedzać w snach z tym swoim diabolicznym uśmiechem! - pisnęła Doryda chowając się za Sawą.
- Co? Nie! - odezwała się zjawa. -Ale przynajmniej wiem przez kogo musiałem się ściąć na łyso...
- Proszę! Nie karz mnie za to!
- Nie będę! To ciągle ja, Faust.
- Ta... Mózg został w ciele! On jest opętany! Sawa, dobrze ci radzę, odsuń się od niego!
- Ale to moje ciało...
- Zaraz... - głos zabrała w końcu syrena. - Jak to: twoje ciało?
- No gdy ten słoń leciał na mnie to pomyślałem że chce żeby przeze mnie przeniknął i... - wskazał na siebie. - Tak zostało...
Sawa się rozpromieniła.
- Czyli to twoja nowa umiejętność?. - zachwyciła się.
- Chyba tak.
- To super! Tylko... Przemień się z powrotem bo to trochę przerażające.
- No i tu jest problem... Nie umiem wrócić do normalnej postaci...
- Nie martw się. Jak tylko spotkamy Koral to coś z tym zrobi przecież to jej specjalność, a przy okazji pomoże Karinie. - spojrzała na bezradną wilczycę. - A teraz... Czy ktoś może mnie ponieść?
Sawa ciągle miała ogon i nie mogla chodzić, ale gazowa postać Fausta nie zwracała na nią uwagi. Chłopak właśnie zauważył małą dziewczynkę. Podszedł do niej.
- Jak ci na imię? - zapytał pogodnie.
- Belén Sangre. - odparła po raz kolejny mała.
Faustem wstrząsnęło. Rozdziawił usta ze zdziwienia.
- Was to w ogóle nie zszokowało? - zapytał się dziewczyn.
- Nie wszystkich. - Doryda wskazała nieprzytomną Angelę. - Tak... Ją też będzie trzeba ponieść...
- Słuchajcie... - odezwała się po chwili Sawa. - Nie wydaję się wam trochę za cicho?...
Karina poruszyła uszami i wciągnęła niespokojnie powietrze, a potem dała innym znać, że nie wyczuwa nic niepokojącego.
- Powinno być tu jeszcze kilku zmiennokształtnych... Gdzie są ci chorzy opętani?
- Myślę, iż uciekli kiedy nas wyczuli.
Przyjaciele podskoczyli gdy usłyszeli ten znany im głos. Nie chcieli się obracać, ale w końcu musieli.
Przed nimi stał dyrektor Instituto, który jednocześnie był ministrem obrony. Po jego prawej stał Adam.
- Cześć, braciszku! - wyrwało się Sawie.
- Mamy do was kilka pytań. - odezwał się dyrektor.
No i żeby jeszcze tego było mało, ścieżką po prawej zbliżały się do nich dwie wtulone w siebie postacie. Jeną z nich był Haden, a drugą Cornelia trzymająca latarnię pełną migoczących świetlików.
- Wasz też zapraszam do mojego gabinetu na małą pogawędkę. - dodał minister. - Musimy wyjaśnić sobie parę rzeczy.
W następnym rozdziale:
Wpadli. Ale czy na pewno? Kim tak naprawdę jest Belén Sangre? Siostrą Angeli? Jeśli tak to dlaczego się tutaj znalazła? Ministerstwo obrony ma małe plany co do grupki przyjaciół. Muszą się zgodzić albo... W sumie wycieczka do XV wielu? Brzmi nieźle, no chyba, że jest to misja ratowania świata.
Wiem, że mnie strasznie długo nie było i niestety mam dużo na głowie w związku ze szkołą. Nauczyciele się na nas uwzięli. Ciągle coś. Mam za sobą już projekt gimnazjalny, film na hiszpański, połowę sprawdzianów. Jeszcze tylko w sumie diagnozy dwuletnie z większości przedmiotów i będę miała więcej wolnego czasu. Niestety to dopiero się skończy pod koniec maja. Do tej pory myślę że nie będę mogła nic napisać, bo zwyczajnie nie będę miała czasu.
Wiem też, iż ciągle narzekam i w ogóle ale naprawdę teraz nie mogę.
W najbliższym czasie odwiedzę Wasze blogi, te, które czytam i nadrobię zaległości więc proszę Was nie bądźcie na mnie źli.
Do zobaczenia pod koniec maja!
Pozdrowionka
Leonessa de Argentum
Jak fajnie ^^ Faust taki duch XD
OdpowiedzUsuńTak, w szóstym rozdziale, bo 5 będzie wyjątkowo krótki, będzie z nim jeszcze lepsza akcja. XD
UsuńHah :) Genialnie :D
OdpowiedzUsuńCzekam na next :)
Dzięki, już nie długo będzie next. :D
UsuńŚwietne zakończenie! Szkoda tylko, że już wyprzedziłaś i powiedziałaś, co będzie w następnym rozdziale, ponieważ umieram z ciekawości :)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o szkołę to witaj w klubie. nauczyciele u nas tez meczą :)
Tym się akurat nie martw. Nie uchyliłam nawt rąbka tajemnicy. :)
UsuńSuper! Czekam na dalsze rozdziały :-)
OdpowiedzUsuńI wzajemnie!
UsuńZostałaś nominowana :)
OdpowiedzUsuńhttp://inazuma-eleven-new.blogspot.com/
:D
Dziękuję Ci bardzo. ;D
UsuńŚwietne! Szczerze, to przestraszyłaś mnie nie ma żarty! Myślałam, że ten słoń PRZYGNIÓTŁ Fausta! Myślałam, że została z niego sama miazga!... Dlaczego ja w ogóle tak myślałam, to nie wiem :/ Zaciekawiła mnie postać "siostry" Angeli. Czy ona naprawdę może nią być? No, skoro wampirzyca zemdlała, to czemu nie? Choć z drugiej strony mogła użyć jakiś sztuczek xD Podoba mi się nowa umiejętność Fausta. Zmienił się w ducha! Śmieszne było, jak harpia się go bała i wygadała o wszystkich swoich... Psikusach? Tak to chyba można nazwać (: Lecę czytać dalej, bo ciekawi mnie rozmowa z ministerstwem!
OdpowiedzUsuńmadziula0909
Czuję że ta mała nieco namiesza ;)
OdpowiedzUsuńNowy dar Fausta, no no ;) Nieźle, ciekawi mnie czy pojawią sie kolejne ;)