- Ty umiesz robić na drutach!?
- Oczywiście, co w tym dziwnego? To jest bardzo proste: przekładasz oczka i uważasz żeby ci nie spadły, a po jakimś czasie wychodzi ci takie coś. - zademonstrował mięciutki, morski, wełniany szalik.
- To jest dziwne! - zaprotestowała Cornelia.
- Wcale nie! Po prostu jak uczyłem się szyć to zahaczyłem po drodze o sztrekowanie oraz dzierganie. - wytłumaczył spokojnie Haden.
- Umiesz szyć!? - powtórzyła się Cornelia.
- No, nawet mam własną maszynę do szycia, stoi na strychu.
Dziewczyna wyglądała na załamaną.
- Ale faceci nie znają się na krawiectwie, ani nie robią szalików, czapeczek, serwetek, nie wyszywają obrusów! - po chwili jednak dodała. - A może ja o czymś nie wiem? Lubisz różowy?
- Ha, ha. - oburzył się chłopak. - Bardzo śmieszne... Z moją orientacją jest wszystko w porządku.
- Na pewno? - dopytywała się Koral z chytrym uśmieszkiem, a Haden robił się coraz bardziej czerwony.
- Tak, na pewno. Możemy zmienić temat? - zniecierpliwił się chłopak.
- Ki... Ojej, mówię jak Sawa. - zaniepokoiła się Koral. - To może weźmy się do roboty?
- Dobry pomysł.
Wpadli na pewną myśl. Jeżeli dodaliby trochę magi do "Hadenowych próbek Veneno" to mogliby uzyskać całkiem niezłe rezultaty... Jednym słowem zamierzali pobawić się niebezpiecznymi substancjami, które mogłyby spowodować wybuch tak ogromny, że cała bolsa wyleciałaby w powietrze.
Haden wziął spod ściany drabinę i ustawił ją pod klapa w suficie.
- Wchodź. - polecił Cornelii, a sam przetrzymał drewnianą, niestabilną drabinę, aby dziewczyna nie spadła.
No, ale kto mógłby wszystko przewidzieć...
Koral wchodząc na pierwsze stopnie oczywiście straciła i tak równowagę i runęła w dół. Haden, próbując ją złapać, pościł drabinę, co dało taki efekt, że dziewczyna straciła ostatnią rzecz do podparcia. Pisnęła i zacisnęła ze strachu oczy, rzucając się w ramiona Hadena.
Poczuła jak coś głucho uderza w podłogę, a następnie wylądowała na tym czymś, przyciskając do tego czegoś z rozpędu usta.
Po chwili otwarła powoli powieki, ale natychmiast je zamknęła kiedy zobaczyła, że... przez przypadek pocałowała Hadena.
Natychmiast się podniosła i zaczęła się gorączkowo tłumaczyć:
- Przepraszam... Ja naprawdę nie chciałam! Samo jakoś tak wyszło. Wcale nie chciałam cię całować, to znaczy... nie to, że nie chcę... Po prostu nie powinnam... - strasznie się plątała w swojej wypowiedzi, aż w końcu zdenerwowana brakiem reakcji z jego strony krzyknęła: No powiedz coś wreszcie!
Obróciła się w jego stronę i nagle zauważyła, że Haden ma zamknięte oczy, leży ciągle w tej samej pozycji oraz się nie rusza.
Film był świetny. Taki jakie wampiry lubią najbardziej - dużo krwi i zabijania. Główny bohater, seryjny morderca przez pierwsze trzydzieści minut popełnił już dwadzieścia morderstw. Teraz właśnie przymierzał się do zadania śmiertelnego ciosu pewnej barmance nożem do warzyw, gdy zadzwonił jej telefon.
Ludzie siedzący dookoła Angeli zaczęli nalegać by wyłączyła telefon i tak zrobiła.
- Kto dzwonił? - spytał się Faust siedzący obok niej.
- Cornelia.
- Nie odbierzesz?
- Po co? Jestem w kinie i dobrze ona o tym wie...
- Telefon znów zabrzęczał, a z pobliskich foteli rozległo się zbiorowe ciśśsi.
- Chyba to coś ważnego. - zauważył chłopak.
- Chyba tak. - potwierdziła Angela przykładając komórkę do ucha.
- No nareszcie ile można!? -denerwowała się Cornelia. - Wiesz jak ja się stresuję!
- Wiem, wiem. Powiedz lepiej co się dzieje.
- Haden zemdlał!
- Co?
- HADEN ZEMDLAŁ!!! - powtórzyła głośno oraz wyraźnie do słuchawki.
- Zrozumiałam, nie musisz wrzeszczeć. - poirytowała się Angela. - Chodzi mi o to: Kobieto, co ty mu zrobiłaś!?
- Pocałowałam.
- Co?
- No mówię, że go POCAŁOWAŁAM!!!
- Słyszę! Ale od tego się nie mdleje. Chyba, że był zbyt przejęty żeby nabrać powerze. - stwierdziła. - Co wy tam robicie?
- My? Nic! - Cornelia się zdenerwowała. - Spadłam z drabiny, a on próbował mnie złapać i walnął głową w podłogę.
- Hmm... - doszło z drugiej strony słuchawki. - Sprawdź czy nic mu z głowy nie kapie...
Koral szybko podbiegła do nieprzytomnego Hadena i sprawdziła czy nie ma krwi lub rozbitej głowy.
- Nie, nic mu nie leci. - oświadczyła.
- To w takim razie udrożnij mu drogi oddechowe.
- Że co mam zrobić!?
- Odchyl mu głowę do tyłu!
Dziewczyna wykonała polecenie.
- I co dalej?
- Trzydzieści uciśnięć klatki piersiowej, wiesz jak to zrobić, prawda?
- Wiem.
- A potem dwa razy usta-usta! - usłyszała inny męski głos słuchawce.
- Mówi się sztuczne oddychanie, głąbie! - Angela wykłócała się z jakimś chłopakiem.
- Używam języka bardziej odpowiedniego do sytuacji!
- Czy ja słyszę Fausta? - przerwała im Cornelia.
- Tak, jesteśmy... - wampirzyca nie zdążyła dokończyć bo rozległ się nieziemski krzyk agonii.
Koral przeszły ciarki.
- Co wy tam robicie? Kto tak wrzeszczy!?
- Jakaś kelnerka. Właśnie jest krojona żywcem.
- CO!?
- O, cholera. - usłyszała w słuchawce. - Za dużo krwi! Za dużo krwi! - ciche plaśnięcie z drugiej strony. - O, masz! Faust zemdlał...
To kolejny rozdział. Trochę dziwny, ale myślę, że niezły. :P Znów się przedłużył...
Dla tych co jeszcze nie zauważyli - dodałam nową zakładkę w której możecie zadawać pytania bohaterom. :)
Proszę o komentarze i za wszystkie bardzo Wam dziękuję.
Pozdrowionka
L.d.A
P.S.
Drogie Anonimki :)
Bardzo proszę was o podpisywanie się w komentarzach jeśli nie macie konta na google lub blogerze jakimiś wymyślonymi przez Was nazwami. ;D
Super rozdział. Czekam na następny. <3
OdpowiedzUsuńNiedługo będzie. ;D
UsuńRozdział genialny, choć długo Cię nie było. To nic czekam na next i dużo weny dla cb :)
OdpowiedzUsuńAn.
Postaram się bywać częściej. ;P
UsuńŚwietnie jak zwykle XD
OdpowiedzUsuńHaaadeeliaa :)
P.S.
Wnerwiająca ta muzyczka... Włączam stronke i BUM!
Taka ma być. ;P Nie no, żartuję.
UsuńAle to jest próbne - najpewniej z tego zrezygnuję. :)
Najlepszy rozdział <3
OdpowiedzUsuńHahah, ale mam bekę z tego pocałunku :p
Dalej też będzie nieźle. ;P
UsuńRozdział dziwny?! Co ty gadasz! Był cudowny! Mogłabym go czytać w nieskończoność! ♡.♡ Najlepsze było z tym pocałunkiem. Hihi. Tylko, co stało się z Hadenem? Musiał za mocno uderzyć się w głowę :/ Rozśmieszyło mnie, jak Angela powiedziała Corneli, że Haden zemdlał, bo był zbyt przejęty, by nabrać powietrze. Jejku! Jeszcze Faust zemdlał z nadmiaru krwi! :D Przez cały rozdział się śmiałam! Jeszcze nigdy się tak nie uśmiałam ^.^ Cudo ♡.♡
OdpowiedzUsuńmadziula0909
Uwielbiam sposób w jaki kreujesz każdą z postaci ;)
OdpowiedzUsuń