No to po niej pomyślał Haden, patrząc na Aline
przymierzająca się do ciosu. Kiedy zaczęła opuszczać miecz odwrócił głowę by
nie patrzeć na śmierć tej nieprzytomnej dziewczyny.
Dla niego było to zwykle tchórzostwo - dobijać
przeciwnika i tak niezdolnego do walki. Gdyby tu był Szlak, przerwałby to
natychmiast, ale go nie ma więc nic nie zrobi. Dziewczyna umrze.
To podłe. Co jak co, ale tego w Patrii nie rozumiał. Pod
tym względem społeczeństwo idealnego miasta, pełnego nowoczesnych technologii
było jak to z początku średniowiecza, a nie XXI wieku. Pojedynki były tu na
porządku dziennym. Istniała nawet specjalna arena. Rada nic nie robiła gdy
wybijały się nawzajem całe rody, a jedną marną uczennicą na pewno nie będą się
przejmować, zwłaszcza, że zginęła z ręki Aline Morellet, córki sławnego
wicedyrektora. To przecież nie byle jaka śmierć to zaszczyt - honor! Haden
prychnął. Wolałby już żyć jako czarownica niż zginąć zabity przez jakąś
smarkulę, która twierdzi, iż pozjadała wszystkie rozumy...
- ZOSTAW JĄ!!! - krzyknął ktoś z tłumu.
Haden obrócił zdumiony głowę w tamtym kierunku i zobaczył
swojego brata nacierającego z młotem w ręce na Aline, by uratować swoja
przyjaciółkę. Tak w sumie to skąd on wziął ten młot?
Co za głupek! Jego też zabije, nie ma co. Haden próbował
przypomnieć sobie jaki jest żywioł Fausta... ale jakoś tak mu to nie
przychodziło do głowy... W każdym razie wiedział, że żołnierz z niego strasznie
kiepski. Nie dawał mu więcej niż minutę.
I faktycznie. Kiedy tylko Aline zauważyła Fausta,
atakującego ją, uderzyła go w płazem miecza w potylicę. Chłopak zatoczył się do
tyłu, opadając obok nieprzytomnej dziewczyny i wypuszczając młot z rak, który
potem upadł z hukiem zaledwie centymetr od jego głowy.
No i masz! Kolejny
nieprzytomny! Haden zastanawiał się co czułby gdyby jego bratu coś się stało.
Doszedł do wniosku, że na pewno czułby się przez kilka dni dość niekomfortowo
przez wypowiedzi w stylu: "Przykro mi w związku z twoim bratem." albo
"Jeżeli potrzebujesz pocieszenia to zawsze możesz na mnie liczyć.".
Koszmar! Ale w sumie czy ktoś w ogóle wie, że są rodzeństwem? Chyba nikt,
oprócz jego słabych koleżanek...Aline może by im odpuściła. Jednak kiedy jej
sie publicznie postawili, na pewno tego nie zrobi.
- Nie słyszałaś co powiedział? - syknęła nagle niebieskowłosa
podnosząc się z ziemi.
A wiec nadal nie chcą odpuścić? Nie lepiej byłoby
uklęknąć na kolana i błagać o łaskę? Miałyby wtedy o wiele większe szanse niż
teraz.
Lecz ku zdziwieniu Hadena, do niebieskowlosej podeszła ta
blondynka, pomagając jej wstać. Popatrzyła groźnie na bliźniaczki Morellet.
- No dalej! Jeszcze tu jesteście? - odparła hardo, ciut
łamliwym głosem. - Może w walce a miecze jesteście dobre, ale są jeszcze
żywioły.
Zwariowała? Czyli jeszcze je prowokowała. Nie wystarczy
jej?
Alice podeszła do siostry.
- Uważacie się za takie zdolne! - wycedziła wkurzona. -
No to patrzcie!
Uniosła obie ręce nad głowę i zaczęła coś mruczeć, a po
chwili z ziemi wystrzeliły ogromne pnącza i unosiły się wokół jej ciała, wijąc
się groźnie. Aline natomiast uformowała wielką kule światła w rękach i trzymała
ją gotowa do rzutu.
To było to! Bliźniaczki były, trzeba to przyznać, świetna
drużyną: światło i ziemia. Aline oślepiała przeciwnika, a Alice dobijała go
oplatając pnączami, powalając na ziemię oraz dusząc przez zaciskanie kłączy
roślin na szyi przeciwnika. Były idealną parą wojowniczek. Bezlitosne i
niepokonane.
Teraz głupie znajome Fausta na pewno uciekną z płaczem,
wiedząc, iż nie pokonają bliźniaczek Morellet.
Jednak one się nie ruszyły z miejsca.
Sawa stanęła pewniej na nogach. Uśmiechnęła się
drapieżnie i wtedy znikąd wystrzelił słup wody, który uformował się w wielkie,
wirujące koło nad jej głowa. Karina natomiast odsunęła się od nieprzytomnych
Angeli i Fausta. Nabrała głęboko powierza i napięła mięśnie ramion, powodując,
że jej ręce całe pokryły się szkarłatnymi językami ognia.
- Jak widzisz jesteśmy takie zdolne. - stwierdziły
zgodnie, zwracając się do bliźniaczek.
- Koral? - zapytała Sawa Cornelię. - Nie szkoda ci tych
dwóch konkretnych mrówek, nie?
Woda i ogień. Haden musiał to przyznać, zaskoczyły go, a
w sumie nie tylko jego.
Aline zdezorientowana nie wiedziała co zrobić. Kiedy już
chciała strzelić oślepiającym światłem prosto w twarz blondynki, jej
niebieskowłosa przyjaciółka oderwała od wodnego wiru duża kulę i cisnęła nią
prosto w driadę. Ta straciła na chwilę koncentrację, by się uchylić więc jej
wiązka światła uległa rozproszeniu. A i tak nie zdołała uniknąć ciosu więc była
cała mokra.
Natomiast blondynka złożyła w ręce w taki sposób w jaki
małe dzieci robią z nich pistoleciki i
udała że strzela w Alice. Natychmiast pnącza, otaczające ją całkowicie się
spaliły tak, że była bezbronna, nie mając siły by skorzystać ze swojego żywiołu
jeszcze raz.
Haden prawie otwarł usta ze zdziwienia. One pokonały
siostry Morellet! Ale zaraz znów prychnął. Teraz to sobie narobiły niezłego
bigosu. Przyjaciółki Fausta były tylko dwie, a Aline i Alice miały całą paczkę
bezmózgich piękności do pomocy, które zdawały sobie akurat sprawę z tego, iż
jeżeli ich liderki przegrają to one stracą swoja pozycje społeczną.
Tak jak, przewidział stanęły teraz obok bliźniaczek
gotowe do walki w obronie swojego "honoru".
Z taka liczbą przeciwniczek nikt nie miały szans.
- Czy ja wam zawsze muszę pomagać? - z tłumu wyszła ta
początkująca czarownica.
Haden zaśmiał się pod nosem. A ta po co tutaj się pcha?
Przecież czarownice nie umieją walczyć. Oczywiście on jest wyjątkowy - umie,
ale ona? Na pewno nie.
Jednak brunetka szła dalej, a kiedy dotarła do
walczących, usiadła po turecku na ziemi i zastygła w bezruchu.
Wszyscy na placu się na nią gapili, a ona siedziała sobie
spokojne z zamkniętymi oczami. Haden właśnie zastanawiał się co ta dziewczyna
kombinuje, gdy coś uderzyło go od dołu w podeszwę buta. Zdumiony podniósł nogę
i omal nie krzyknął. Na szczęście dziewczyny go uprzedziły wydzierając się
piskliwie.
Z ziemi pod jego stopami wychodził mały szkielecik
jakiegoś drobnego zwierzęcia, najprawdopodobniej myszy. Mało tego. Takie rzeczy
działy się na całym placu. Dziewczyny wyglądały jakby tańczyły kankana,
próbując uniknąć wskrzeszonych zwierząt polnych.
Chłopak spojrzał jeszcze raz na czarownicę. Głaskała
kościotrupa kota, a inny. podobny do psa biegał wokół niej. Więc to jest jej
żywioł pomyślał. Musiał przyznać, że go zaskoczyła.
Do podskakujących Aline i Alice podeszło szybko czterech
tęgich chłopaków z ich paczki i zaczęło odganiać od nich zwierzątka.
Razem z nimi bliźniaczki miały dwunastu pomocników do
walki, a przyjaciółek było tylko trzy. Nie miały szans w starciu, zwłaszcza, że
goryle Morellet byli zaprawieni w boju. Było to strasznie okrutne. Czternastu
przeciwko trzem!
Haden podjął decyzje dotyczącą przyjaciółek swojego
brata.
Postanowił im pomóc.
Ojej. Strasznie dużo wyszło, a rozdział jeszcze nie skończony...
Dlatego postanawiam napisać jeszcze czwartą część by wszystko zmieścić.
Proszę o obiektywne komentarze. ;D
Podobają mi się te zwierzątka-szkielety :D
OdpowiedzUsuńOgółem opis tej 'bitwy' był świetny !
Nie mogę się doczekać kolejnej części :3
Dziękuję.
OdpowiedzUsuńA tak na marginesie, trochę zaspojleruję - zwierzątek szkieletów będzie więcej
;D
oł jeee :3
UsuńxD
Osz ty! Spojlerowcu jeden...
UsuńBardzo świetne ;)
OdpowiedzUsuńSzczególnie szkieleciki ><
:*
Dziękuję.
UsuńPostaram się pospieszyć z następnym rozdziałem.
;D
Hahaha! Świetne! Te szkielety wymiatały! Szczerze, to ja padłabym na zawał, gdybym takie coś zobaczyła! Z natury jestem bojaźliwa, co mi przeszkadza. Widok kościotrupa, który jest u mnie w szkole w sali od biologii mnie przeraża, a co dopiero zobaczenie takiego czegoś ruszającego się samemu! Nie dziwię się tym dziewczyną, że zaczęły piszczeć xD
OdpowiedzUsuńmadziula0909
Koral uwielbia te swoje szkieleciki. XD
UsuńHaden chyba nie doceniał ich wszystkich, a może siebie przeceniał? A może jednak naprawdę potrafi niesamowicie walczyć? Hm, bardzo ciekawa postać. Już mi się podoba ten chłopak. Co to Fausta, to się oblał błotem. Prawie zabił się własną bronią. Szczyt szczytów ;c
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że chłopak z czerwonymi włosami pomoże im, wydostać się z tej sytuacji, liczę na niego :)
Faust jest moim zdaniem bardzo fajny, no a że nie umie walczyć to trudno, i tak wszystkie dziewczyny na niego lecą. XD Chcę go wystylizować na taką pocieszną, miłą postać.
UsuńOpis bitwy jak najbardziej oddaje jej uczucia i rozmach ;)
OdpowiedzUsuńŻywioły - kolejny element który mi się bardzo podoba ;)
Troszkę nie mogę się połapać z Aline i Alice ale myślę że w końcu załapię :P
http://magiafuego.blogspot.com/