piątek, 27 marca 2015

Rozdział VI część 5

Cholera, on naprawdę chce ją zabić. Angela zebrała w sobie całą siłę i oderwała rękę rozwścieczonego Opętanego od swojej szyi, nie mając innego pomysłu jak się wyrwać, ugryzła Dymitra między palcem wskazującym, a kciukiem. Chłopak syknął z bólu, a dziewczyna wykorzystała tą chwilę, aby zgiąć prawą nogę i sprawić, aby wampir nie przyciskał jej tak mocno do ziemi, przy okazji niechcący podwijając mu koszulę...
I w tym momencie usłyszeli dźwięk otwieranego zamka.

Carlos pracował w pałacu jako ogrodnik już od miesiąca, ale nadal nie mógł się nadziwić zwyczajom zamieszkujących go osób. Hrabia planował jakiś bankiet na wieczór i chciał mieć chłodny sok pomarańczowy, a że w cieniu na dworze było chłodniej niż w budynku, to sok wystawił na jeden z tarasów. Podszedł do dębowych drzwi i nacisnął klamkę. Nie otworzyły się. Dziwne. Ktoś je musiał zamknąć. Wyciągnął pęk kluczy i szybkim ruchem wsadził jeden z nich w zamek i gwałtownie otworzył drzwi, stając jak wryty.
Na podłodze były dwie osoby. Dziewczyna leżała na wznak między nogami chłopaka, który dość brutalnie przyciskał ją do ziemi. Ona trzymała jego prawą dłoń w zębach, a prawą nogę miała zgiętą, podtrzymując tors chłopaka w pewnej odległości od swojego ciała. Ich włosy nie były tak bardzo roztargane, ale ubrania mieli strasznie pomięte i brudne, jakby tarzali się cali po tarasie walcząc.
Nagle obaj spojrzeli na Carlosa. Ich policzki były całe zaczerwienione, a oczy mieniły się intensywnie także w tym kolorze. Dziewczyna na dodatek ciężko oddychała.
Carlos był zwykłym człowiekiem, nic nie wiedział o istotach nadnaturalnych, wampirach i im podobnych, więc nie trudno się domyślić co mógł sobie pomyśleć.
- To... może ja po te butelki przyjdę później? - wydukał cofając się za drzwi. - Nie będę teraz państwu... przeszkadzał.
Zamykając drzwi z powrotem na klucz słyszał jak dziewczyna woła:
- Proszę pana to nie to co pan myśli! Myli się pan!
Jak tu można się mylić? Pewnie jakaś żona zdradza męża. Tylko dlaczego muszą robić to na tarasie? Od tego są sypialnie, nie?
Ale co on się będzie wypowiadał. Przed godziną, widział wytworne ubranego dżentelmena, który cieszył się jak dziecko, niosąc pęk zielska, którym zazwyczaj karmi się świnie, przy okazji zaśmiecając ziemią z korzeni całą posadzkę...
 
- To było dziwne... - skomentował Dymitr, który chyba zapomniał, że przed chwilą chciał pobić Angelę. - Ciekawe o czym pomyślał, że tak szybko się stąd zmył?
Dziewczyna popatrzyła na niego i zapytała:
- Czy ty jesteś aż tak bardzo opóźniony? Jak myślisz, o czym on mógł pomyśleć!?
Dymitr spojrzał na dół i zrobił się cały czerwony.
- A, no tak. O tym.
- Fajne geniuszu, że cię olśniło! - wydyszała wampirzyca z ulgą spychając Dymitra i siadając pod ścianą. - Przez chwilę myślałam, że na prawdę mi chcesz coś zrobić. - dodała.
- Bo na prawdę chciałem cię zabić. - spokojne odezwał się wampir, siadając naprzeciwko.
Dziewczynę przeszły dreszcze.
- Ale teraz mi już przeszło. - dodał.
- Nie wierzę ci.
- Mówię prawdę.
- Nie można tak sobie wpadać w skrajne emocje, a potem być już całkiem spokojnym.
- Wszystkiego można się nauczyć. Może po części tak jest dobrze.
- Wszystko jest czarne albo białe, dobre albo złe. Nie ma czegoś takiego jak częściowo dobre lub częściowo złe.
- Tak? To ja jestem dobry czy zły? - Dymitr zaśmiał się.
Angela spojrzała na niego jednak z powagą.
- Jesteś szary. Jesteś anomalią. Nie wiem jaki jesteś.


Witajcie! Na początku przepraszam, że ta część jest taka krótka, a notka taka długa (obiecuję, że na następną część będziecie czekać o wiele krócej oraz będzie o wiele dłuższa), ale chcę coś wyjaśnić. Ktoś mi się spytał dlaczego Karina ma na imię Karina? Po łacinie oznacza ona kochaną, drogą (osobę), ale prawda jest taka, że jak wymyślałam imiona bohaterów, to przygotowywałam się do konkursu z antyku - czytałam wiele książek o kulturze starożytnej, w tym rozdział dotyczący pogrzebów. No i tam były takie kobiety, które opłakiwały zmarłego idąc za żałobnikami, tak zwane płaczki - po grecku: karinai. Obcięłam jedną literę i stwierdziłam, że nawet fajne imię wyszło i tak zostało. Dlaczego przezwisko to Karna? Oczywiście obcięłam jeszcze jedno "i".
Kojarzy mi się ono z karą, a nasza bohaterka jest dość gadatliwa, przez co niektórzy już nie mogą z nią wytrzymać, a co więcej moim językiem wiodącym jest hiszpański w szkole, więc Karna kojarzy mi się z hiszpańskim słowem: carne co oznacza mięso, a mięso Karina bardzo lubi i będzie to wyraźnie zaznaczone w późniejszych rozdziałach, kiedy to bardziej skupię się na tej postaci, ale to jeszcze troszeczkę.
Jeżeli macie jakieś pytania, pytajcie śmiało! Mój email to: leonessa.de.argentum@gmail.com
A teraz już ja i chibiKaneki zapraszamy Was do komentowania i za wszystkie komentarze gorąco dziękujemy. :)

8 komentarzy:

  1. Cześć!
    Bardzo się cieszę, że wstawiłaś kolejną część. Dzięki temu miło zaczyna mi się weekend :)
    Trochę szkoda, że tak krótko, ale bardzo mi się podobało. Część jest zabawna i zaskoczyłaś mnie takim rozwojem wydarzeń ;)
    Rzeczywiście notka dość długa (na pierwszy rzut oka pomyślałam, że po prostu zmieniłaś kolor tekstu).
    Fajny sposób wymyślania imion, choć muszę przyznać, że takiego wyjaśnienia się nie spodziewałam. ;)
    Serio, płaczki?
    Nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać :D
    Życzę dużo weny !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dziwne to było tylko z Kariną. Resztę imion dobierałam na podstawie stereotypów i przeciwieństw.
      Cieszę się, że część Ci się podobała. Zapraszam w przyszłym tygodniu na następną. :)

      Usuń
  2. Hejo! :3 Och! Co z tego, że rozdział krótki? Był za to przewspaniały, więc nie jestem zła! Teraz tylko jest mi smutno, bo będę musiała czekać na dalszą część...,
    Hahaha! Ja myślałam jak padnę, jak ten ogrodnik otworzył te drzwi! Haha! Teraz wciąż będę się z tego śmiała xD Ale to jeden z najlepszych - oczywiście jeśli chodzi i takie śmieszne momenty, bo inne rozdziały też były przewspaniałe - rozdziałów i uśmiałam się po pachy! Naprawdę! Jejku! Jak ta mina faceta musiała wyglądać! Nawet to wszystko sobie wyobrażałam! Ha! Bezcenne! Ale bardzo chciałbym to zobaczyć na jawie! :D Ale biedak... Haha! Widomo, co siebie pomyślał! :*
    No! To czekam na kolejną wspaniałą notkę! Potopu weny twórczej życzę! Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***
    madziula0909

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie za komentarz. :D Super, że Tobie się ta akcja podobała, bo miałam pewne obawy jak to odbierzecie, ale cieszę się, że jest wszystko okej. Następny rozdział najpewniej pojawi się w ciągu tygodnia.

      Usuń
  3. Mimo że rozdział krótki, to powalił mnie na łopatki. Haha, biedny Carlos XD Przyznam, że chyba to samo bym pomyślała. Na tarasie? Jej, uwielbiam cię i twoje pomysły ^-^
    Swoją drogą to nie do końca rozumiem Dymitra. Ma huśtawki nastrojów jak kobieta w ciąży. Najpierw chce zabijać, potem już rezygnuje... Ja bym chyba zwariowała i sama się na niego w końcu rzuciła. Podziwiam Angelę za jej wytrwałość i cierpliwość.
    Czekam na kolejny rozdział, życzę mnóstwa weny i pozdrawiam cię, kochana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, nikt chyba nie rozumie Dymitra, ba on sam siebie nie rozumie. XD Dobre porównanie - kobieta w ciąży, hmm?. Angela ma wręcz anielską cierpliwość. :P
      Dziękuję za życzenia i również pozdrawiam.

      Usuń
  4. Jak zwykle genialny rozdział <3 Czekam z wyjątkową niecierpliwością na koleją część!
    Życzę potoku weny ;)

    OdpowiedzUsuń

Witajcie wszyscy Kochani Nawiedzający. Miałabym małą prośbę: jeżeli czytacie, to napiszcie krótki komentarz; zostawcie mały ślad swojej bytności na moim blogu. Wszystkie komentarze dają mi ogromną motywację i zachętę do dalszego czytania. Za wszystkie także bardzo gorąco dziękuję.
Pozdrowionka
Leonessa de Argentum.