- Ogarnijcie się trochę! - strażnicy nie byli wcale mili. - Nie będziemy gadać do bandy dziwolągów!
Haden się oburzył, jak z reszta pozostali przyjaciele. Tylko Angela nie demonstrowała swojego sprzeciwu głośnymi okrzykami, bo nie wiedziała co się wokół niej dzieje.
- I kto to mówi? - żachnął się Haden, komentując gust strażnika a propos stylu ubierania się. - Kto normalny ubiera w oczojebną pomarańczową koszulę, a do tego bermudy w czerwone paski? I do tego nogi w wełnianych zielonych skarpetach po kolana wsadzone w przetarte czarne sandały?! No sory, stary, ale to ze masz pewnie powyżej czterdziestki nie upoważnia cię do noszenia totalnego bezguścia! A tak w ogóle to gdzie ty masz mundur?
- Ja... No ten... Miałem teraz dyżur, więc nie zdążyłem się przebrać! - wypalił zawstydzony strażnik.
Reszta jego odziału jakby na komendę zaczęła chichotać pokazywać go sobie palcami (oczywiście wszyscy byli w mundurach). Pewnie nie pierwszy raz zdarzył się taka sytuacja, że biedny facet paradował po wielkim mieście ubrany jakby właśnie uciekł z cyrku...
- Cisza! - warknął dyrektor Instituto, a potem zwrócił się do przyjaciół: Czy ktoś z was umie doprowadzić waszą resztę do ich normalnego wyglądu?
Na to właśnie liczył. Jeżeli tak to ujął, to jeżeli odpowiedzą, że nie to ujawnią swoje braki, a co sądził są poważne, więc będą zaraz błagać go na kolanach żeby im pomógł. Lecz ku jemu zdziwieniu podniosła się ta brunetka. Nie pamiętał jej imienia, ale wiedział, ze podobno wiele nie umie, więc nie zawracał sobie nią głowy.
- Ja to zrobię. - powiedziała.
Zdziwił się bardzo na jej słowa, a le nic nie powiedział i pozwolił dziewczynie działać. bardzo był ciekaw co ona ukrywa, jakie umiejętności.
Cornelia natomiast wyciągnęła ze swojej torby jakieś bliżej nie określone liście i podłożyła je pod nos Angeli, trąc je i mamrocząc coś pod nosem co brzmiało jak brzęczenie czegoś latającego nad głową i strasznie niosło się po ogromnym pomieszczeniu, po pięciu minutach dobudziła przyjaciółkę. Angela ziewnęła i z gracja wstała z podłogi. Obejrzała pomieszczenie, w którym się znajdowała, jakby jeszcze do niej nic ni dotarł. Zobaczyła małą Belén, ale podążyła dalej wzrokiem po zebranych. Dopiero po chwili zamrugała, a potem wróciła spojrzeniem do dziewczynki. Wtedy nogi znowu odmówiły jej posłuszeństwa. Pewnie by się przewróciła, gdyby ręce Cornelii jej nie złapały. Faust także próbował ratować wampirzycę przed upadkiem, ale jego ramiona bez żadnych przeszkód przeszły na wylot przez jej ciało. Osiągnął tyko taki skutek, że dziewczyna gdy go tylko dostrzegła rozszerzyła swoje oczy z przerażenia i była znowu bliższa omdlenia niż po zobaczeniu białowłosej dziewczynki.
- To za dużo... - sapnęła, po czym opadła na krzesło. - Wody! - zawołała w przestrzeń.
Natychmiast pojawił się przy niej Adam.
- To ci bardziej pomoże, niż jakaś mineralna. - uśmiechnął podając jej butelkę czerwonego płynu.
Angela spojrzała na Straż Patrii i Dyrektora Instituto.
- A oni? Czy oni...
- Tak wiemy, że jest pani niezarejestrowaną, czyli nielegalną określoną wampirzycą. - przerwał jej dyrektor. - Co do reszty, to też nie muszę chyba tłumaczyć.
Spojrzał na nastolatków siedzących już nieco pewniej w kącie podłogi. Angela opróżniała łapczywie butelkę. Dziewczyna, która ocuciła wampirzycę zabrała się za tego ducha. Nie szlo jej za dobrze, ale wyjęła ze swojej torby jakąś stara księgę. Zaczęła wertować jej pożółkłe od starości i słońca stronice, aż zatrzymała się na jednej z nic. Wypowiedziała jakieś obco brzmiące słowa, spojrzała na ducha, pokręciła rozczarowana głową i dalej wertowała księgę. Po kilku minutach, po jednym ze znalezionych zaklęć, astralna postać chłopaka zaczęła nabierać ciężaru ciała i już po chwili Faust uderzył ciężko o podłogę, gdyż znów podlegał prawą grawitacji.
- Dzięki. To było dziwne. - sapnął rozmasowując sobie tyłek.
Dyrektor pomyślał, że ona niekoniczne jest taka słaba. Czarownica umiejąca odczyniać uroki i niechciane transformacje (bo z pozbyciem się ogona Sawy poszło jej naprawdę szybko)? To niespotykany wręcz talent.
Cornelia natomiast podeszła do Kariny, która cały czas próbowała zwrócić na siebie jej uwagę. Czarownica bała się przywrócić jej ludzką postać, bo na pewno zacznie wrzeszczeć na kogo popadnie. Jednak nie miał wyboru. Zostawiła to sobie na koniec. Formuła do przywracania ludzkiego ciała w przypadku zmian spowodowanych gatunkiem było takie same w każdej sytuacji. Dlatego najpierw użyła jej na Sawie, teraz znowu na Karinie, uwalniając ją z postaci wilczej i oddając tym samym zdolności mówienia. Nie pomyliła się w żadnym wypadku. Karina najpierw puściła ostrą wiązankę przekleństw, a potem zaczęła wrzeszczeć na strażników:
- Co wy sobie myślicie?! Targać ludzi jak zwierzęta?! Kto by pomyślał! Nie macie do nas za grosz szacunku! I ty! - zwróciła się do nieodpowiednio ubranego strażnika. - Przestań się ubierać jak bombka na choinkę, bo mnie oczy od tego bolą! Nie mydl mi tu oczu jakimś dyżurem lub wartą! Już ja dobrze widziałam jak dwie godziny temu obłapiałeś tą dziewczynę z baru na rogu ulicy! Jak jakaś lasa może lecieć na gościa, który ubiera sie jak ostatnia ofiara losu albo dziadek Dorydy na wakacjach!? I mhmmhby...
Karina już nie mogła nic wywrzeszczeć bo harpia zatkała dziewczynie usta.
- To, że pokazałam ci te zdjęcia, nie oznacza, iż musisz od razu ujawniać co na nich było. - zaznaczyła.
Jakiś gburowaty strażnik odchrząknął i wydeklamował:
- Skończmy tą telenowelę, szanowny Dyrektor Instituto, Kawaler Orderu Wierności za zasługi podczas drugiego buntu społeczności mniejszych na powierzchni planety, Najwyższy Doradca Burmistrza Sorensona White'a, Odwieczny Przyjaciel Rodzin Królewskich Eurazji, pan Jose Paolo Abierto Gonzales,spadkobierca fortuny rodu Abierto, chce z wami porozmawiać.
- Dziękuję Adrianie za tak godne przedstawienie mojej skromniej osoby. - dyrektor pokręcił z zadowoleniem głową.
Tak... Pomyśleli przyjaciele. Skromnej aż do przesady. Abierto tymczasem kontynuował:
- Już nas sobie przedstawiono, co prawda ja nie znam waszych imiona, ale sądzę iż nie będą one na razie potrzebne.
Sawa prychnęła na znak, że to rozwiązanie jej się nie podoba - nikt by nie chciał chyba, żeby zwracano się do niego "ta w niebieskim sweterku".
- Przypomnę wam może jakie wykroczenia popełniliście.
Wszyscy zbiorowo jęknęli.
- Po pierwsze, opuszczanie bols po godzinie policyjnej, po drugie szwendanie się po Bosque Grande w środku nocy i jeszcze robiliście te dwie czynności w trakcie napadu opętanych, kiedy jest kategoryczny zakaz opuszczania domów przez społeczność Patrii pod karą śmierci. Na domiar złego... - tu spojrzał na Angelę i Karinę. - ...ukrywacie dwójkę określonych i nie zgłoszonych do rejestru; jedna nadprzyrodzoną i jedną zmiennokształtną, które ni jak panują nad swoim instynktem i przemianami. To wykroczenie pociąga za sobą ryzyko dla społeczności, które w żaden sposób nie zostało przez was, chociażby z chęci, zniwelowane poprzez umieszczenie obecnych tu panien w specjalnym ośrodku.
Przyjaciele spuścili głowy. To już po nich. Tutaj nie było tak jak na powierzchni. Tutaj wsadzą ich zaraz do więzienia...
- Jednak z powodu na zaistniałą sytuacje w Patrii, mającą związek z częstymi atakami... - kontynuował. - ... jestem skłonny zapomnieć o całej sprawie pod jednym warunkiem...
Nie wierzyli własnym uszom.
- Jaki to warunek? - zapytali.
- Dowiecie się jak się już zgodzicie na niego.
- Nie! - wykrzyknął Adam. - To jest chore, proszę pana! Nie zgadzajcie się na to co on wam zaproponuje pod żadnym pozorem!
- Ale braciszku... - zaprotestowała Sawa. - Musimy. Inaczej czekają nas cele.
- Czy wszyscy zgadzają się na to, tak jak ta młoda dama? - dopytywał się Abierto.
Przytaknęli.
- W takim razie, zwinąć dywan!
I w końcu jest nowa część! Taki prezent na koniec roku szkolnego. XD proszę was o szczere komentarze na temat tej części.
Jeszcze trochę i dopiero zacznie się dziać. ;P
Pozdrowionka
L.d.A
"- W takim razie, zwinąć dywan!"- Rozwaliło mnie XD
OdpowiedzUsuńNo nareszcie coś nowego, czekam na więcej :)
Roro
A pod dywanem... Hmm...
UsuńChyba się domyślasz co pod tym dywanem. XD
Hej i kiedy następna część?
OdpowiedzUsuńCzekam XD
Roro
Przepraszam że tak długo "czytałam" xD
OdpowiedzUsuńRozdział mi się podobał ;)
Jestem "głodna" następnych części :P
Wenyyyyy :D
Postaram się nie zawieść Twoich oczekiwań. :D
UsuńŚwietny rozdział!
OdpowiedzUsuńHa! Choć jeszcze nic się nie wyjaśniło to jestem pewna, że Adam ma w 10000% rację co do tego, że to coś jest chore. Bo co może dać zwinięcie dywanu?
Już nie mogę doczekać się nexta :)
Super, że Tobie się podoba. :)
UsuńRozdział świetny! Bardzo mi się podobał! Heh. Strażnicy musieli być bardzo zaskoczeni umiejętnościami Cornelii :D Rozśmieszyło mnie jak Haden, a później jeszcze Karina dogadali temu całemu strażnikowi. Hihi. Śmiać mi się chciało. Zdziwiło mnie tylko zachowanie brata Sawy. Dlaczego on nie chciał, żeby zgodzili się na ten warunek? Mam nadzieje, że dowiem się tego w następnym rozdziale :D
OdpowiedzUsuńmadziula0909
Wyobraziłam sobie jak mógłby wyglądać ten strażnik i przyznam że chyba nie widziałam gorszej modowej wpadki :D
OdpowiedzUsuń